środa, 30 października 2013

Podsumowanie październikowych wyzwań!



1. W końcu przebrnęłam przez książkę, którą zakupiłam jeszcze będąc w ciąży. J.K. Rowling "Trafny Wybór" naprawdę przypadła mi do gustu. Dodatkowo wciągnęła mnie do tego stopnia, że zrezygnowałam z paru popołudniowych drzemek z synkiem, aby ją dalej czytać.

2. 2 razy dziennie, czyli rano i wieczorem, wcierałam w swój brzuszek produkt marki Eveline Slim EXTREME 4D. Produkt ten bardzo przypadł mi do gustu- dobrze nawilża skórę i muszę przyznać, że w moim przypadku brzuszek bardzo fajnie się ujędrnił.


3. Nie udało mi się powrócić do ćwiczeń z Ewką, ale za to zapisałam się na zumbę. Zaś po odzyskaniu maty do ćwiczeń powróciłam do wieczornego wyginania się na niej, chociaż nie jest to tak regularne jakbym tego chciała.

4. Udało się! W mojej szafie zrobiło się luźniej. Efekty był dość przerażający, bo zostałam z jedną parą spodni i jednymi legginsami, reszta okazała się dużo za duża. Dodatkowo ok. 8 par butów trafiło na moją czarną listę.
CZĘŚĆ MOICH UBRAŃ TRAFIŁA NA ALLEGRO


5. Ciężko określić, czy te wieczory były romantyczne... Jeśli oglądanie nowego sezonu the Walking Dead takim jest, to wieczór był udany ;)

6. Czas może i miałam, ale sił brak. Nigdy nie był to pełny wieczór tylko dla mnie. Wszystko raczej robione na szybciora z nasłuchiwaniem czy Sławek przypadkiem się nie budzi. :( Udało mi się jednak parę razy nałożyć maseczkę, pomalować paznokcie odżywką czy nałożyć oliwkę na włosy.

7. Udało się w 100%! Byliśmy na basenie chyba 3 razy. Sławek bardzo go lubi. Jeśli zaś chodzi o to co zakładamy małemu do kąpieli, to są to specjalne pieluszki do pływania marki DADA.

8. Zdarzyło się raz... Granat. Na początku mi się nie podobał, ale teraz przywykłam :)

9. Przejrzałam wiele zdjęć ze stron z inspiracjami. Spodobały mi się tam matowe legginsy a`la skóra, które udało mi się zakupić na Allegro. Dodatkowo znalazłam mnóstwo inspiracji w kategorii fitness, do dzieła!

Buziaki,
Aneta

poniedziałek, 21 października 2013

Jeszcze wiele pracy przede mną!

Od chwili gdy rozpoczęłam swoją "metamorfozę" minęło już 5 miesięcy. W maju startowałam z wagi 80kg przy czym moja waga przed ciążą wynosiła 70 kg. Na chwilę obecną myślę, że jest całkiem nieźle. Dziś rano moja waga łazienkowa pokazała mi magiczne 67kg, czyli ważę już 3kg mniej od wagi docelowej.

Widzę naprawdę duże zmiany w swoim ciele- moja pupa i uda zmniejszyły się i spodnie, które kupiłam przed zajściem w ciążę, są na mnie o jakieś 2 rozmiary za duże (a tak je lubiłam....). Czuję się dużo lżejsza i sprawniejsza. Cellulit na udach i pośladkach stał się dużo mniej widoczny.

Mimo, że osiągnęłam już swój cel jeśli chodzi o wagę, to nie mam zamiaru zrezygnować ze stylu życia, który u siebie wprowadziłam. Utrzymanie i ulepszanie tego co jest będzie jednak dużo trudniejsze niż sama droga do tego etapu. Lenistwo, to ciężka choroba i trzeba z nią walczyć wszystkimi dostępnymi środkami.

Tak więc wraz z koleżanką zapisałam się na zajęcia z zumby. Jestem już po paru spotkaniach i muszę przyznać, że jestem bardzo z nich zadowolona. Pomimo tego, że ćwiczyłam w domu, to tam tak naprawdę poczułam czym jest porządny wysiłek. Zajęcia mam 2 razy w tygodniu, a po każdym spotkaniu mój strój nadaje się tylko do prania, bo tak bardzo jest przepocony.

Na chwilę obecną postanowiłam skupić się na brzuchu i talii. Moja koleżanka wykonała a6w i jej efekty naprawdę przypadły mi do gustu więc zastanawiam się nad podejściem do tego treningu. 2 razy dziennie wsmarowuję w te partie ciała balsamy ujędrniające. Skóra na brzuchu po ciąży jest jeszcze luźniejsza i wiotka.
Mam też problem z posiłkami. Rzadko jem normalny obiad, raczej są to potrawy szybko wykonane. Mój maluch zajmuje dużą część mojej uwagi przez co zapominam o tak mało istotnych rzeczach jak jedzenie. Czasami pod koniec tygodnia uświadamiam sobie, że tak naprawdę nie jadłam nic porządnego. Staram się jednak unikać słodyczy.





Jestem ciekawa czy ktoś z Was robił już a6w. Byłyście zadowolone z efektów? Co polecacie na wypracowanie lepszego brzucha?

Buziaki,
Aneta

piątek, 18 października 2013

Mój ślub- krok po kroku

Ze ślubami bywa różnie... Jedni od początku mają bajkową wizję tego dnia, miesiącami przeglądają katalogi sukien ślubnych, a od lat już wiedzą jakiego smaku będzie tort weselny. Każda panna młoda ma jednak inną wizję tego dnia i trzeba to uszanować.

Wraz z moim ówczesnym narzeczonym (obecnie mężem) ustaliliśmy już na początku, że nasz ślub ma być bardzo kameralny i tego się trzymaliśmy. Przerażała nas wizja wzięcia kredytu na kilka lat tylko po to by zadowolić ciocię, którą widzieliśmy raz w życiu. Tak więc nie mieliśmy zespołu, a DJ-a ; ja umalowałam się sama, a chwilę przed tym umalowałam jeszcze moją mamę; biżuterią ślubną została biżuteria, którą podarował mi kiedyś mój narzeczony; a samochód pożyczyliśmy od mojego brata.

Wiem, że niektórych może to przerażać. My jednak byliśmy tego dnia bardzo szczęśliwi i bardzo dobrze wspominamy ten dzień. Gdybyśmy mieli go powtórzyć zrobilibyśmy wszystko tak samo.
Chciałabym jednak w paru punktach przedstawić Wam kolejność organizacji wszystkiego. Z racji tego, że ślub był kameralny ominęłam parę punktów, z którymi mogą się spotkać inne panny młode. Ślub też został zorganizowany w przeciągu 8 mc.

1. Ustalenie daty ślubu.
Niektórzy wybierają datę pierwszej randki czy pierwszego pocałunku. Tradycyjne śluby odbywają się w soboty, ale coraz częściej wybiera się też dni w tygodniu, my np. wybraliśmy czwartek. Wtedy mamy niemal pewność, że nasza wymarzona sala będzie wolna. (8 mc przed dniem ślubu)

2. Zaklepujemy datę w kościele.
Można udać się do kancelarii samemu, ale fajniej jest iść z partnerem. W kancelarii dowiemy się jakie dokumenty powinniśmy złożyć, kiedy odbywają się Nauki Przedmałżeńskie i/lub Dni Skupienia. (6 mc przed ślubem)

3. Zamawianie lokalu.
My zdecydowaliśmy się na kameralną restaurację typu "piwnica". Mieli wyśmienite jedzenie, przystępną cenę i idealnie do nas pasowała. Podczas spotkania omówiliśmy wstępne menu, które zostało mi później przesłane na skrzynkę meilową. Mogłam nanieść poprawki lub coś wykreślić jeśli miałam na to ochotę. Jak oczywiście wyszło w praniu- zostało nam mnóstwo jedzenia, a jedno danie w ogóle nie zostało podane. (6 mc przed ślubem) Restauracja Stary Zdrój

4. Nauki Przedmałżeńskie, Dni Skupienia Dla Narzeczonych i Poradnia Życia Rodzinnego.
Każdy kto ma to przed sobą jest nieźle spanikowany. Ja jednak wspominam te zajęcia jako coś fantastycznego. Więcej o nich dowiecie się tutaj- Nauki Przedmałżeńskie , Poradnia Życia Rodzinnego. (ok.5 mc przed ślubem)

5. Zamówienie zaproszeń.
Zaproszenia zamówiłam na Allegro. Było to dla mnie dużo wygodniejsze, a i spokojniej mogłam pooglądać różne wzory. Musimy jednak liczyć się z tym, że jeśli planujemy skromną imprezę z niewielką ilością gości będziemy musieli zamówić ciut więcej zaproszeń. W naszym przypadku minimalna ilość zamówionych zaproszeń wynosiła 20szt, a potrzebowaliśmy ich dużo mniej. (ok.5-4 mc przed ślubem)

6. Zbieranie potrzebnych dokumentów.
Z tym miałam chyba najwięcej zamieszania: z Urzędu Miasta musiałam odebrać swój akt urodzenia (ok.80zł), z parafii gdzie byłam ochrzczona potrzebny był odpis aktu chrztu z adnotacją o przyjęciu sakramentu bierzmowania (ciekawostka: moja ówczesna parafia nie wysłała informacji o przyjęciu przeze mnie tego sakramentu -przez 10lat!) oraz zaświadczenie z mojej ówczesnej parafii, że byłam bierzmowana. Wnioski z parafii mogą być odebrane np. przez naszych rodziców, a z opłatami bywa różnie- w moim przypadku one nie wystąpiły. (ok.3mc przed ślubem)

7. Suknia ślubna.
Tym chyba żyje każda panna młoda. Miałam sukienkę szytą na zamówienie u mamy mojej koleżanki. Pomysł na nią znalazłam na Allegro, a pierwsze spotkanie z krawcową gdzie omawiałyśmy szczegóły (wygląd sukienki, pobieranie wymiarów) odbyło się mniej niż 3 miesiące przed ślubem. Sama sukienka była zaś szyta niemal 1,5mc przed imprezą. Buty zakupiłam dużo wcześniej, bo w okolicach lutego-marca gdyż akurat trafiłam w Deichmannie na takie, które mi się podobały. Koszty sukienek są naprawdę różne, ja za swoją dałam 600zł.


8. Wizyta w Urzędzie Stanu Cywilnego.
Składamy tam wniosek o wydanie dokumentów do ślubu konkordatowego, ustalamy jak będzie brzmiało nasze nazwisko po ślubie i jakie będą nosić nasze dzieci. Jest to oczywiście płatne.(ok.1,5 mc przed ślubem)

9. Fotograf.
I znów poratowała nas moja koleżanka polecając nam fotografa. Był to jej znajomy, który jakiś czas wcześniej rozpoczął pracę w tym zawodzie. Przed spisaniem umowy widziałam parę jego zdjęć i spodobały mi się. Jestem bardzo zadowolona zarówno ze zdjęć ze ślubu jak i późniejszej sesji. Muszę jednak podkreślić, że fotograf nie był na całym weselu, a jedynie towarzyszył nam do wejścia na salę. Później zdjęcia robiła rodzina. (1,5 mc przed ślubem)

10. Protokół Małżeński
Spisujemy go ok. miesiąca przed ślubem. Zabieramy ze sobą wszystkie dokumenty + ostatnie świadectwa szkolne z informacją o odbytej katechezie. Protokół nie jest niczym strasznym. Dostaliśmy na tym spotkaniu karteczki do spowiedzi, a ja otrzymałam kartkę do wywieszenia na zapowiedziach w mojej parafii. Sam wygląd i pytania z protokołu spokojnie znajdziecie w internecie. (ok.1 mc przed ślubem)

11. Fryzura ślubna.
Wiele kobiet chodzi kilka razy do fryzjera nim znajdzie tą idealną fryzurę. Ja wybrałam się raz i niemal od razu wyszłam z tym co chciałam mieć. Byłam bardzo zadowolona. Włosy farbowałam wcześniej samodzielnie.( parę tygodni przed ślubem- u mnie były to ok.2)


12. Zakup garnituru dla pana młodego.
To była jedna z ostatnich rzeczy jaką organizowaliśmy, a powinna mieć miejsce dużo wcześniej. Nie miałam wizji jeśli chodzi o to jak powinien w dniu ślubu wyglądać mój mąż. Dla mnie mógłby nawet wystąpić w dresie. Garnitur, który wybraliśmy miał przede wszystkim podobać się jemu. Chciałam by czuł się w nim dobrze, swobodnie i mógł go w przyszłości znów wykorzystać.( tydzień przed ślubem)

13. Bukiet ślubny.
Wykonała go znajoma kwiaciarka. Wymyśliłam sobie prosty bukiet z czerwonych róż, który pasowałby do butów. Dostałam też od niej kwiatki, które zostały mi wpięte we włosy.(tydzień, a nawet parę dni przed ślubem)

14. Spowiedź przedślubna.
Dzień przed ślubem. Ze spowiedzią jest tak- jeśli mieszkacie razem obowiązuje Was tylko jedna spowiedź, jeśli nie- są dwie. Nie macie się czego bać, ja swoją wspominam bardzo dobrze.

Przed ślubem wiele osób mówiło mi, ze nie dam rady sama się umalować, że będę zbyt zestresowana. Bzdura! Swój makijaż wykonałam spokojnie, wszystko poszło tak jak chciałam, a nawet umalowałam dodatkowo moją mamę. Makijaż wytrzymał całą noc i byłam z niego bardzo zadowolona.

Ups! Pominęłabym kwestię obrączek. (Znów) Koleżanka poleciła mi prywatnego jubilera, którego ceny były naprawdę przystępne. Wcześniej zawitaliśmy w Aparcie, Kruku i YES, ale tam ceny przewyższały nasze zarobki kilkakrotnie. Trochę to przerażające...

Organizacja ślubu tylko na początku wydaje się być trudna i nie do ogarnięcia. Impreza była skromna i mała (mniej niż 30 osób), ale była niesamowicie ciepła i rodzinna. Taka jaką sobie wymarzyliśmy...

Buziaki,
Aneta

sobota, 5 października 2013

Pourodzinowe szaleństwo zakupowe!

Z racji faktu, że we wrześniu skończyłam 26 lat (do 30stki bliżej niż dalej ;) ) mogłam sobie pozwolić na niemałe szaleństwo zakupowe. Dostałam odgórny nakaz "Kup coś dla siebie! więc poddałam mu się i ruszyłam na zakupy.
Oprócz wielu kosmetyków, które wpadły w moje ręce udało mi się też zakupić kilka ubrań.

Ciekawi co zakupiłam? Zapraszam :)



Będąc w Rossmannie zakupiłam sobie (od lewej) Eveline Slim Effect 4D i 3D, czyli balsamy mające na celu wyszczuplić i ujędrnić nasze kobiece ciałka. Były na promocji, a ja stosuję je by ujędrnić brzuszek więc wzięłam dwa. Z Bielendy Sexy Mama zakupiłam balsam do pielęgnacji biustu. Chciałam mieć produkt, który zadba o biust podczas karmienia, ale będzie bezpieczny dla malucha. Ten zaś zapewnia, że takowy jest. Biedronkowe BeBeauty, które naprawdę bardzo lubię i używam od wielu miesięcy- micelarny żel nawilżający do mycia twarzy i płyn micelarny, który stosuję do demakijażu oczu. Sprawdzają się u mnie świetnie!
Zmywacz do paznokci Isana i szampon do włosów z Ziaji, to również dwa produkty, które są w naszym domu już od miesięcy.
Postanowiłam wypróbować 3 minutową maseczkę do włosów Aussie, ale sięgnęłam po mniejsze opakowanie. Użyłam na razie parę razy, ale nie mam wyrobionego zdania. Zostając w temacie włosów- zakupiłam także farbę z Syoss, która była aktualnie w promocji, w kolorze "słodki brąz". Zobaczymy co mi z tego wyjdzie.
Z pielęgnacyjnych gadżetów do mojego koszyka wpadły gąbeczki do zmywania maseczek (świetne, chociaż ciężko je z czasem domyć!) i żelowa maska na oczy. Na ową maskę czaiłam się już długi czas i jestem nią totalnie zachwycona. Trzymam ją w lodówce i super sprawdza się gdy boli mnie głowa lub chcę się zrelaksować, a dodatkowo efekt wzmacnia nałożenie kremu pod oczy. Dalej oczywiście standardowo- maseczki Ziaja, które uwielbiam.



BIOLIQowe zakupy na Allegro! Serum rewitalizujące, które recenzowałam ostatnio (bardzo mi odpowiada!) oraz zestaw 3 kosmetyków z linii 35+- krem pod oczy, krem intensywnie odbudowujący na noc i krem przeciwdziałający oznakom starzenia. Zdecydowałam się na serię 35+ z racji, że w przeciągu ostatnich miesięcy straciłam dużo na wadze i chcę ujędrnić skórę twarzy. Co ciekawe, po porodzie moja cera z mieszanej stała się normalną w stronę suchej. Najbardziej nie mogę się doczekać pierwszego użycia kremu na noc!



Sweter zakupiony w Takko Fashion za szalone 39,99zł. Zobaczyłam go w gazetce promocyjnej i bardzo chciałam go chociaż zobaczyć. Dostępny w wielu kolorach (szary, żółty, biały, zielony, czarny), bardzo wygodny i ciepły. Świetnie sprawdza się z legginsami.



Kolejny sweter, tym razem zakupiony w internetowym sklepie TCHIBO za 79,99zł. Rękaw 3/4, również bardzo wygodny i ciepły. Pod spód zakładam bokserkę lub podkoszulkę i świetnie się prezentuje.



W październiku idziemy na wesele i musiałam kupić sobie sukienkę. Udało mi się dorwać naprawdę śliczną w Reserved za szalone 59,99zł. Była ostatnia i to jeszcze w rozmiarze S(!), ale leży na mnie idealnie i bardzo mi się podoba. W tym samym sklepie zakupiłam także marynarkę- 129,99zł. Jest ona granatowa, ciut grubsza, z poszewką w cienkie paski i możliwością wywinięcia rękawów. Zmieściłam się w rozmiar 38.





Jak sukienka już jest, to trzeba kupić też buty. Z racji tego, że nie posiadam żadnych eleganckich butów na wyjście skierowałam się do Deichmanna i znalazłam fajne buty na obcasie, które są bardzo wygodne za 69 zł.



Nawilżacz powietrza jest wręcz niezbędny odkąd grzejniki zaczęły grzać i nasz maluch zacząć źle sypiać z powodu suchego powietrza. W Biedronce zaś capnęłam 3 antyalergiczne poduszki z fajnymi poszewkami i serwetki pod talerze w wesołą kratkę.

Tutaj mam bransoletkę, którą wygrałam w konkursie Dove na Facebooku.


A tak mniej więcej prezentuje się sukienka i żakiet na mnie. Muszę przyznać, że leżą naprawdę dobrze!



Uffff, to była długa notka! Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca. Dawno nie robiłam zakupów tylko dla siebie, a teraz czuję się naprawdę dopieszczona. Kolejna taka możliwość nastąpi... za rok? :)

Buziaki,
Aneta

piątek, 4 października 2013

Pażdziernikowe wyzwania!

Wraz z końcem września w mojej głowie pojawiła się dziwna myśl. Może przywiał ją jesienny wiatr, a może pojawiła się jako alternatywa do jesiennej depresji. Tak czy inaczej pomyślałam:

Skoro już osiągnęłam swój cel jakim był powrót do wagi sprzed ciąży, to czemu nie postawić sobie nowych wyzwań?


Nie lubię monotonii. Nie lubię narzekania. Nie lubię gdy dni są do siebie podobne. Nie lubię stagnacji. To wszystko dopadło mnie jednak ostatnio i z nieukrywaną radością pozwoliłam lenistwu zagościć w moim życiu. Basta!

W mojej głowie powstała więc lista rzeczy i/lub czynności, które chciałabym osiągnąć w tym miesiącu. Niektóre mogą wydawać się błahe, ale dla mnie i one bywają niemałym wyzwaniem.



Listę tworzyłam według swoich potrzeb i tego co chciałabym wprowadzić lub zmienić w naszym rodzinnym życiu. Mam nadzieję, że pod koniec miesiąca będę mogła odznaczyć każdy punkt na mojej liście. Jeśli plan się powiedzie postaram się co miesiąc robić taką listę.

Lubicie robić listy swoich planów i wyzwań, czy może zupełnie Was one nie motywują do działania? Jak walczycie z jesienną chandrą?

Buziaki,
Aneta