czwartek, 25 lipca 2013

Kolejny etap mojej metamorfozy- włosy! :)

Postanowiłam coś w sobie zmienić. Cóż... Wypadło na włosy!
Przez cały okres ciąży, jak i po nim, moje włosy rosły jak oszalałe. Maluszek pojawił się na świecie i... zaczęły się schody. Noszenie włosów rozpuszczonych stało się niewygodne, bo Sławek łapał za nie całkiem niechcący i mocno ciągnął. Zaczęły mnie męczyć, grzać, a poza tym rozpoczął się ponownie proces ich wypadania. Na początku ciąży również mnie to spotkało. I jeśli nawet sama jestem w stanie przeżyć to, że włosy wypadają, tak wkurzało mnie ciągłe wyciąganie ich z pieluszek tetrowych, kocyków czy ubranek dziecka.

DECYZJA: OBCINAMY!



Słów parę o mojej czuprynie...
Jeśli chodzi o obecny kolor moich włosów, to przed paroma tygodniami zafarbowałam je farbą Joanna- Palona kawa. Wyszedł mi dość głęboki brąz i muszę się do niego przyzwyczaić, bo bardzo podkreśla bladość mego lica ;)
Mam włosy cienkie, skłonne do opadania i przetłuszczania. Używam żelazka do włosów (vel prostownicy) i suszarki, bo włosy myję zawsze rano i nie lubię gdy są mokre. Przed rokiem zakupiłam na Allegro tangle teezer, ale wydaje mi się dość podejrzany, bo odbarwiła mi się górna część szczotki i raz wypadła. Może na urodziny poproszę o nowego? :) Jestem jednak z niej bardzo zadowolona.

Uwielbiam szampony z Ziaji, bo...są tanie, duże i dobrze myją włosy. Głowę myję co 2-3 dni, w zależności jak czas i chęci pozwolą. Jeśli chodzi o odżywki do włosów, to stosuję Isana, odżywkę intensywnie pielęgnującą, a ostatnio zakupiłam Nivea, Long Repair.
Zdjęcia znalezione w google- wizaz.pl i dm.de

Włosy są po nich miękkie, dobrze się rozczesują i ładnie pachną. Kolejny plus to ich cena.
Co jakiś czas stosuję także w niewielkiej ilości na końcówki jedwab do włosów z Biosilka. W mojej kosmetyczce od paru lat znajduje się także zielony TAFT, czyli lakier do włosów zwiększający objętość. Nie skleja moich włosów, ale ładnie je utrwala. Jednak gdy się z nim przesadzi można odnieść wrażenie, że włosy wymagają mycia- są oklapnięte.
Bardzo rzadko stosuję maski na włosy. Jest to głównie spowodowane faktem, że myję głowę rano i najzwyczajniej w świecie nie chce mi się czekać tych paru minut aż maska zadziała. Lenistwo, nic więcej! Wiele masek także przetłuszcza i obciąża moje włosy.

Od czasu porodu biorę dalej witaminy dla kobiet karmiących. Na chwilę obecną są to Vita-min plus Mama.

Jestem ciekawa ile czytających mnie mam zdecydowało się na zmianę fryzury w chwili gdy pojawiło się maleństwo. Czy od tamtej pory stawiacie bardziej na wygodę czy na modny look? A może jedno i drugie? Jakie kosmetyki do pielęgnacji włosów sprawdziły się u Was? Może polecicie jakieś fajne maski do włosów?

Buziaki,
Aneta

wtorek, 16 lipca 2013

Mama w ruchu poleca ♥

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moimi ulubionymi zestawami ćwiczeń. Część z nich pewnie znacie, ale może niektórzy znajdą coś dla siebie. Niektóre zestawy są zaś naprawdę krótkie więc na pewno znajdziecie na nie czas w ciągu dnia.

1. SKALPEL Ewa Chodakowska

Mój ulubiony zestaw od Ewki! Po pierwszym treningu miałam straszne zakwasy, ale gdy minął tydzień bez większej zadyszki wykonywałam cały zestaw ćwiczeń. Ta seria świetnie modeluje sylwetkę. Z czasem jednak może nam się znudzić i wtedy fajnie jest przeplatać ją innymi ćwiczeniami.

2. 10 min Booty Shaking Waist Workout Tiffany Rothe

Idealne jeśli zależy nam na smukłej talii. Zakwasy gwarantowane tak samo jak efekt!

3. Mel B
ABS Z czasem zapamiętamy kolejność ćwiczeń i będziemy je robić bez oglądania filmu. Ćwiczenia dają świetne efekty.


Pośladki Boooooli! Ale warto :)


4. passion4profession
Pośladki Fajne i proste, w sam raz do przeplatania z ćwiczeniami Mel B.


ABS Potrafią dać w kość bardziej niż te od Mel B. Tak jak przy ćwiczeniach na pośladki przeplatam je z ćwiczeniami Mel.


Podjęłam też wyzwanie ze strony FitnessMamy wracają do formy - 30 dniowe wyzwanie na pupę. Dzień 5 za mną!



Jestem bardzo zadowolona z efektów, które dają wybrane przeze mnie ćwiczenia. Jeśli nie mam ochoty np. na Skalpel, to staram się wykonać dowolnie wybraną serię ABS i pośladki, a do tego Tiffany i boczki. Na swoim fan page`u udostępniłam nowe zdjęcia więc zapraszam do zobaczenia. KLIK KLIK.

Buziaki,
Aneta

wtorek, 9 lipca 2013

Ciasteczka walijskie prosto z patelni

Zawsze chciałam umieć piec ciasteczka. Jednak jakoś nigdy nie miałam do tego głowy ani ręki. Wczoraj jednak znalazłam w sieci fajny przepis na ciastka z ... patelni. No to do dzieła!



SKŁADNIKI:

2 szklanki mąki pszennej
0,5 szklanki cukru
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 cukier wanilinowy
2 jajka
0,5 kostki margaryny

dodatkowo możemy dodać np. rodzynki, migdały, kawałki czekolady, cynamon itd.
1 łyżka mleka jeśli ciasto wydaje nam się zbyt suche

Wszystkie składniki wrzucamy do miski i wyrabiamy na jednolitą masę. Następnie wałkujemy (możemy wysypać blat mąką by ciasto się nie kleiło do niego) na ok. 0,5 cm grubości i wycinamy ciastka. Tutaj według naszego uznania- foremki czy szklanka, nie ma znaczenia. Na natłuszczoną i rozgrzaną patelnię wykładamy ciastka i trzymamy ok.2-3 minut po każdej stronie aż się zarumienią. Musimy ich pilnować, bo mi się zdarzyło już niejedno przypalić. Ciasteczka zdejmujemy i pozostawiamy do ostygnięcia. Możemy je później oprószyć cukrem pudrem.
Po wystygnięciu ciasteczka są trochę twardsze (przy zdejmowaniu z patelni mogą wydawać się miękkie), ale tak naprawdę są jędrne, kruche i naprawdę pyszne.

Słodka przekąska w środku tygodnia i ciekawe wykonanie. Kierowałam się tym przepisem.

SMACZNEGO!

Buziaki,
Aneta

wtorek, 2 lipca 2013

Moja metamorfoza po ciąży- część 1

Na początek trochę danych:

Waga przed ciążą: 70 kg
Finałowa waga w ciąży: 98,5 kg
Waga 19 maja 2013 roku (prawie 2 mc po porodzie): 80 kg

Wzięłam się ostro za siebie!
Przeszłam na zdrowszą dietę: ograniczyłam napoje kolorowe, zaczęłam pić więcej wody niegazowanej, zrezygnowałam z niezdrowego jedzenia i zaczęłam zwracać uwagę na to co mam na talerzu. Wprowadziłam więcej warzyw i owoców. Pilnowałam się by nie podjadać, a jeśli byłam głodna sięgałam po jakiś owoc. Czasami pozwalałam sobie na małe przyjemności, np. moje ukochane lody czekoladowe z Lidla, ale starałam się trzymać swoich postanowień. Nie przeszłam na restrykcyjną diet ze względu na to, że karmię piersią.

Ćwiczyłam SKALPEL Ewy Chodakowskiej 6 razy w tygodniu. Czasami przeplatałam go z Mel B jeśli czułam się na siłach. Starałam się nie przeforsować.




Najczęstsze pytanie jakie słyszę: Czy to coś daje?
Oczywiście, że daje! Jakikolwiek ruch daje efekty prędzej czy później. Nie ma łatwego i niemęczącego sposobu na stracenie zbędnych kilogramów i uzyskanie ładnej sylwetki. Możemy smarować się najdroższymi balsamami, ale nic nam nie dadzą jeśli nie zaczniemy się ruszać. Wystarczy tylko mobilizacja i chęci!

Pierwsze efekty ćwiczeń zauważyłam po 1,5 tygodnia!
Co zmieniło się od czasu gdy rozpoczęłam treningi?:
- straciłam 4 kg w 4 tygodnie,
- zgubiłam (na pewno!) wiele centymetrów w talii, biodrach i udach,
- mój ciążowy brzuszek widocznie się zmniejszył,
- uda wyraźnie zeszczuplały,
- w znacznym stopniu zanikł mi cellulit (!),
- pupa stała się mniejsza i jędrniejsza,
- poprawił się stan mojej skóry,
- duże zmiany w psychice i nastawieniu do życia ( masa optymizmu, pewności siebie i dobre samopoczucie).



Moja metamorfoza nie jest jeszcze tak bardzo widoczna i na pewno przebiega inaczej niż u innych dziewczyn ćwiczących, głównie dlatego, że jestem 3 mc po porodzie i moje ciało wygląda trochę inaczej. Jestem jednak bardzo zadowolona z tego jak się zmieniło. Każdy utracony kilogram mobilizował mnie do dalszej walki. Według wskaźnika BMI jestem już w rejonie wagi prawidłowej, ale marzy mi się stracić jeszcze ok. 10 kg. Co z tego będzie? Zobaczymy. Nie szaleję, ćwiczę dalej!

Mam nadzieję, że moja mała metamorfoza Wam się spodoba i zachęci osoby wciąż się wahające do ćwiczeń. Ja walczę dalej i pewnie jeszcze nie raz podzielę się z Wami newsami o zmianach.

Buziaki,
Aneta