środa, 29 maja 2013

Młoda mama organizuje swój czas :)

Jeszcze będąc w ciąży słyszałam "dobre rady", że gdy maluch się pojawi nie będę mieć czasu nawet iść do łazienki, a okna w mieszkaniu umyję dopiero jak pójdzie do przedszkola. Cóż, do łazienki chodzę bez problemu, a okna umyłam dwa tygodnie temu.

Można? Można! Wystarczy tylko chcieć.

Nie mam niestety złotego środku na planowanie i organizację dnia. Wszystkiego uczyłam się na swoich błędach i sukcesach. Tak się składa, że mąż pracuje praktycznie cały dzień i wraca praktycznie na kąpanie małego. Mieszkamy sami i nie ma w pobliżu babci, która przyjdzie posiedzieć z wnukiem. Jesteśmy więc ze Sławkiem skazani na siebie przez cały dzień :)

Jak pisałam w notce o Baby Blues- pierwsze tygodnie były dla mnie dość ciężkie. Ból po porodzie, niedosypianie, problemy z karmieniem piersią nijak nie pozwalają myśleć o zmywaniu czy praniu. Miałam chęci, ale nie miałam kompletnie sił. Połóg jednak mijał, a siły wracały. :)

Wypracowałam sobie system, który się sprawdza i dzięki paru prostym krokom pozwala mi zapanować nad domem oraz daje możliwość spędzenia wiele czasu z rodziną. Na czym on polega?

Jestem systematyczna, pracuję na bieżąco i nie pozwalam sobie zaburzać rytmu. Przykład:
- zmywam codziennie rano, a do popołudnia zmywam na bieżąco;
- pranie robię w piątek lub w sobotę;
- mieszkanie sprzątam zawsze w sobotę rano (wycieranie kurzy, odkurzanie, mycie podłóg itd.)
- w tygodniu sprzątam na bieżąco- rano ogarniam pokoje, kuchnię i łazienkę.

Nauczyłam się pracować wtedy kiedy mój synek śpi. W tym czasie na ogół robię większe rzeczy, które wymagają więcej czasu- mycie okien, lodówki. Kiedy mały jest aktywny mogę spokojnie zrobić obiad, ułożyć rzeczy w szafie. Świetnie sprawdzają się wszelkiego rodzaju leżaczki dla niemowląt, a nawet nosidełko samochodowe. Pakuję Sławka w taki leżaczek i chłopaczek jest ze mną w kuchni gdy robię obiad. W tym czasie rozmawiamy i opowiadam mu co robię.

Gdy przychodziła do nas położna środowiskowa powiedziała mi pewną ważną rzecz, którą oboje z mężem pamiętamy cały czas- nie możesz być na każde jęknięcie swojego dziecka, bo jeśli jest najedzony, odbiło mu się, ma suchego pampersa i jest bezpieczny, to nic złego mu się nie dzieje. Muszę pamiętać, że ja też muszę zjeść, umyć się czy skorzystać z łazienki. Jeśli nie będziemy mieć zapewnionych podstawowych potrzeb, nie będziemy mieć siły na opiekę nad dzieckiem.

Sławek skończył 2 miesiące, a ja dzięki dobrej organizacji mam czas poćwiczyć czy spędzić z mężem miły wieczór. Wiadomo- dni bywają różne, czasami maluch jest bardziej marudny, ale on też ma swój wieczorny rytuał. Zawsze kąpiemy go o tej samej porze, a potem karmienie, usypianie i do łóżeczka. Bywają wieczory, że Sławek marudzi, że męczy go brzuszek, ale są one bardzo rzadkie. My też nie siedzimy przed tv do późnych godzin nocnych. I tu pojawia się jedna z moich zasad- jeśli jesteś zmęczona, odpocznij. Jeśli mam taką potrzebę drzemię w ciągu dnia wraz z synkiem, nie zarywam nocy by pozmywać czy posprzątać.

Co mi jeszcze pomaga? Ćwiczenia z Ewą Chodakowską. Może brzmi to głupio i macie już dosyć słuchania o Ewce, ale chciałabym wspomnieć parę słów o niej i jej programie. Ćwiczę codziennie, a pełny Skalpel robię od 3 dni. Do tego dorzucam ćwiczenia na brzuch. Dzięki temu nie tylko wzmacniam mięśnie osłabione po ciąży, tracę zbędne kilogramy i pracuję nad płaskim brzuchem, ale także nabieram więcej energii do życia. Po dawce ćwiczeń z rana mam mnóstwo energii na resztę dnia, nie odkładam pewnych rzeczy "na potem". Dbam o siebie w każdej wolnej chwili i rozpieszczam. Wiem, że samo nic się nie zrobi.

Mam nadzieje, że ta notka pokazała Wam, że wcale nie robię niczego nadzwyczajnego. Jestem zwykłą mamą, która prowadzi dom i zajmuje się rodziną. Staram się tylko przestrzegać kilku zasad, które pomagają mi wszystko ogarnąć bez większego problemu. Najważniejszy jest jednak czas spędzony z moim synkiem. Z każdy dniem Sławek zaskakuje coraz bardziej. To dla niego chcę być jak najlepsza.



Buziaki,
Aneta

wtorek, 14 maja 2013

Sexy mama!

Jeszcze będąc w ciąży postanowiłam- po porodzie będę ćwiczyć i dbać o siebie. Nasłuchałam się wielu racji, że po co, że na co, że przy dziecku z czasem waga sama spadnie, że karmienie piersią skutecznie pomoże wrócić do dawnej wagi, że wystarczą spacery itd. itp.

Bleeee!

Nigdy nie byłam zbyt ambitna jeśli chodzi o ćwiczenia, ale zawzięłam się. Nie zależy mi tak bardzo na utracie wagi (chociaż chętnie powitałabym wagę sprzed okresu ciąży), ale chciałam wzmocnić swoje mięśnie, pozbyć się brzuszka, który zostałam i powiększonej pupy oraz ud. Postanowiłam więc działać!

Ćwiczenia

Często słyszę, że przy dziecku brakuje czasu na wszystko. Bzdura! Jeśli dobrze się zorganizujemy znajdziemy czas na porządki, na zrobienie prania, obiadu, na ćwiczenia, a nawet na lenistwo. Zdecydowałam się ćwiczyć gdy mój synek śpi w ciągu dnia. Odpalam na YT film Ewy Chodakowskiej i ćwiczę jednocześnie mając oko na małego. Gdy byłam 2 tyg po porodzie położna powiedziała, że mogę wykonywać już delikatne ćwiczenia. Ja jednak, po paru próbach, dopiero po 6 tyg zdecydowałam się ćwiczyć. Na początku powoli i nie przeciążając swojego ciała - bez szaleństw. Zdecydowałam się na programy Ewy Chodakowskiej (dostępne są na YT), a6w (dopiero zaczynam) i przygotowuję się do ćwiczeń z Mel B. Muszę jednak zakupić sobie matę do ćwiczeń, bo po paru razach kręgosłup strasznie mnie boli.

Uważam co jem i piję wodę

Z racji tego, że karmię piersią nie przechodzę na radykalną dietę (o wodzie i chlebie ;) ). Moja dieta jest zróżnicowana, unikam fast foodów (frytki to rzadkość :( ), staram się nie podjadać, bardzo rzadko sięgam po słodycze. Chociaż prawdę mówiąc chęć na te rzeczy sama mi przeszła. Dzień rozpoczynam od płatków owsianych na mleku, które regulują pracę jelit. Jem dużo warzyw i owoców, uwielbiam ryż, łososia, kurczaka, jem nabiał.
Piję również dużo wody. Ulubiłam sobie w szczególności Nestle Aquarel niegazowaną. Woda świetnie gasi pragnienie, a także wypłukuje toksyny z organizmu. Również przy naturalnym karmieniu zalecano w szkole rodzenia picie większej ilości płynów.

Kosmetyki wspomagające?

Od 4mc ciąży stosowałam regularnie balsam Ziaja Mamma Mia! przeciwko rozstępom, ale pomimo tego mój brzuch i uda pokryły się czerwonymi kreseczkami. Zakupiłam więc produkt z Perfecty, a mianowicie serum do szybkiej redukcji rozstępów. Stosuję go 2 razy dziennie, ale jeszcze nie wypowiadam się na jego temat. Balsam ma za zadanie nie tylko likwidować rozstępy lub zmniejszać ich widoczność, ale też ujędrniać skórę i wzmacniać włókna kolagenowe. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Staram się też regularnie balsamować ciało.


Co poza tym?

# Staram się znaleźć czas na zadbanie o siebie i swoje dobre samopoczucie, tak więc znajduję chwilę by nałożyć maseczkę czy zrobić paznokcie.
# Codziennie robię przynajmniej mini mini makijaż- na chwilę obecną króluje u mnie podkreślenie brwi i wytuszowanie rzęs. To wystarczy by twarz stała się wyraźniejsza, a ja czuję się bardziej kobieco.
# Małe przyjemności: Mam ochotę na lody czekoladowe? Jem je i nie mam wyrzutów sumienia.
# Nie zapuszczam się w domu, nie chodzę w poplamionym dresie tłumacząc, że mam małe dziecko i nie mam czasu by założyć czysta bluzkę.
# Wierzę w siebie, akceptuję i myślę pozytywnie!
# Wraz z mężem znajdujemy czas dla siebie- gdy mały śpi już w swoim łóżeczku oglądamy razem telewizję, rozmawiamy, jemy. Takie małe rzeczy pozwalają nam odpocząć i nacieszyć się sobą.
# Śpię w ciągu dnia jeśli mam na to ochotę- nieumyte naczynia nie przyczynią się do światowej klęski.

Zwariowałam? Nie sądzę. Zadowolona i szczęśliwa mama, to szczęśliwe i radosne dziecko. Nie możemy być sfrustrowane, zmęczone i rozdrażnione. Nie możemy zapominać o sobie. Wraz z pojawieniem się maleństwa wcale nie przestałyśmy być kobietami. Oczywiście, system wartości teraz niesamowicie się zmienił, ale myślę, że pomimo tego nadal powinnyśmy pomyśleć (trochę egoistycznie) o sobie.

Jestem ciekawa jak inne mamy walczyły o to by wrócić do formy po porodzie? A może i reszta z Was ma jakieś postanowienia co do ćwiczeń i zdrowego odżywiania?

Buziaki,
Aneta