piątek, 30 listopada 2012

Kolorówka, która ostatnio u mnie (koloruje) króluje

Zadowolona mama, to zadowolone dziecko.

Na początku ciąży byłam 'anty make-up'. Malowanie się nie sprawiało mi przyjemności. Robiłam to raczej z przymusu, aby w pracy nie straszyć ludzi problemami skórnymi czy cieniami pod oczami. Nie ma co się dziwić! Moja skóra odmawiała posłuszeństwa tak więc i makijaż gorzej się nad niej prezentował.

Kiedy jednak udało mi się dość do ładu- pomogła mi nowa pielęgnacja, unormowanie się hormonów w organizmie, zrelaksowałam się i odstresowałam będąc na zwolnieniu- zastanowiłam się "Czemu nie zacząć się znów malować?".

Owszem, będąc w domu jest to trochę zbędne. W końcu nikt nie patrzy jaki róż mamy na policzkach gdy gotujemy obiad czy sprzątamy toaletę. Odkryłam jednak, że jeśli czuję się dobrze, czuję się ładna i zadbana, to wszystko wokół od razu lepiej się prezentuje. Gdy zaczęłam znów się malować, dla siebie i męża, dodatkowe kilogramy i dres, w którym spędzam większość dnia, wcale nie sprawiały, że czułam się mniej atrakcyjna, kobieca czy seksowna. Wręcz przeciwnie!

I po tym długim wstępie zapraszam Was na notkę na temat kolorówki, która królowała u mnie w ciągu ostatnich paru miesięcy. Chciałabym Wam udowodnić, że nie potrzeba dużo wysiłku, czasu czy pieniędzy. Wystarczą chęci, a makijaż 'domowy' wcale nie musi utrudniać nam życia.



INGLOT Paleta cieni, którą sama skomponowałam. Cienie są bardzo trwałe i dobrze napigmentowane. Idealne do dziennego jak i wieczornego makijażu. Ja najczęśćiej nakładam jakiś jasny bazowy cień, a później ciemniejszy w załamaniu lub robię kreskę fioletowym cieniem.

LIRENE, City Matt, fluid matująco-wygładzający Cena: ok.20zł Bardzo lubię ten podkład. Dobrze kryje, długo się urztmuje, fajna konsystencja, nie zapycha porów. Jestem z niego bardzo zadowolona i na pewno zakupię go ponownie.

EVELINE, BB Cram Cena: ok.15zł Gęsty, średnio kryjący, lekki na buzi. Nie zakryje większych niedoskonałości, ale na co dzień nie jest zły. Produkt, który chciałam przetestować, ale nie sądzę bym do niego wróciła.

INGLOT, cień do brwi nr 560 Cena: ok.13zł Odcień chłodnego brązu, który bardzo fajnie prezentuje się na brwiach. Jestem z niego zadowolona i nie będę szukać teraz niczego innego, bo na pewno na długo wystarczy.

INGLOT, korektor pod oczy nr LC 1 Cena: ok.28zł Nie lubię go. Jest zbyt lejący, słabo kryje. Na szczęście nie wysusza okolic oczu. Nie polecam go.

MAP (Make-up Atelier Paris), korektor nr M1Y Cena: ok.30zł Bardzo go lubię. Gęsty, dobrze kryjący. Sprawdza się pod oczami, ale również w celu zamaskowania wyprysków. Przypudrowany trzyma się cały dzień. Jeden z lepszych zakupów.

MAYBELLINE, Colossal Volum` Express Tusz do rzęs Cena: ok.25-28zł Mój ulubiony tusz. Duża szczoteczka, która bardzo dobrze sprawdza się przy moich krótkich rzęsach. Nakładam 2-3 warstwy, wtedy moje rzęsy są grubsze i bardziej wyraziste. Nie kruszy się. Lubię go i to bardzo.

ESSENCE, Ballerina Backstage, cień w kremie 01 dance the swan lake Cena: ok.10zł Limitowanka, ale mam nadzieję, że kiedyś wpuszczą ten kolor do normalnej sprzedaży. Ładnie się rozprowadza, kryje, rozświetla oko, sprawdza się jako baza pod cienie.

SENSIQUE, puder matujący nr 01 Cena ok.10zł Przeciętny. Nie trzyma się długo na twarzy, pyli się. W opakowaniu lubi się kruszyć. Kupiłam, bo był tani i chciałam go wypróbować, a do Rossmana po Synergen nie miałam po drodze. Raczej nie kupię go ponownie.

Ostatnio jednak mój podkład z Lirene już się skończył. Zużywam więc podkład marki HEAN, Mat Touch Cena ok.23-25zł, który świetnie kryje, nie tworzy efektu maski i jest również jednym z moich ulubionych.



ELF, Candid Coral Cena: ok.20zł Róż brzoskwiniowo-różowy z delikatnymi drobinkami. Nie można sobie zrobić nim krzywdy. Dzienny, delikatny, ładnie wygląda na buzi. Jednak szału nie ma.

ESSENCE, Summer of Love 01 Psychedelic Cena: ok.15zł Kolor zgaszonego różu, delikatne drobinki w efekcie nie widoczne po nałożeniu. Długo się utrzymuje, fajnie rozciera. Ciepły kolor dobry do dziennych makijaży. Lubię.

WIBO LOVELY, Tempting Rose Cena: ok. 13zł Intensywny kolor, ale nadaje buzi świeżego wyglądu. Trzeba jednak uważać by nie zrobić nim sobie plam.

SEPHORA, Blush Me!, Terre Passion No 9 Cena: ok.25-30zł Miesznka brązu i złota z drobinkami. Mój ulubiony róż. Pasuje do dziennego i wieczornego makijażu, bardzo fajnie się prezentuje cały dzień.

MISS SPORTY, Ohh! TAN So Fine, 001 Sun Kissed Cena: ok.15zł Brąz matowy, złotko z drobinkami. Fajny bronzer na dzień, delikatny, nie zrobimy sobie nim krzywdy. Jeśli nie wiem co nałożyć na policzki najczęściej sięgam po niego.

INGLOT, Ultradelikatny róż do policzków, nr 87 Cena: ok.25zł Brzoskwinia bez drobinek. Świeża, dobra do dziennego makijażu. Może służyć jako delikatny bronzer. Jestem z niego zadowolona.


Od lewej: Bell, Technic i Pierre Rene


ESSENCE, Crazy About Colour, Róż na policzki 01 Colourmania Cena: ok.15zł Używam go jako rozświetlacza. Często jednak nakładam go np. na róż by nadać mu więcej blasku. Fajny produkt, ale nie jest jakiś szałowy.

INGLOT, Puder rozświetlający twarz, oczy i ciało, nr 86 Cena: ok.30-35zł Świetny produkt. Może być bronzerem jeśli wymieszamy wszystkie kolory, albo rozświetlaczem jeśli sięgniemy po jaśniejsze tony. Ma delikatne drobinki, które ładnie mienią się na skórze. Bezpieczny produkt, którym nie zrobimy sobie plam.

TECHNIC, HIGH LIGHTS Cena: ok.15-20 zł Coś na wzór High Beam Benefitu. Perłowy z delikatną różową poświatą. Nie utrzymuje się cały dzień, ale zostawia ładny połysk. Delikatnie wklepuję go w kości policzkowe.

PIERRE RENE, Exlusive Stick Fundation Chic Shimmer Cena. ok.15-20zł Ciekawy produkt. Złoty odcień z drobinkami, który dobrze prezentuje się z bronzerami. Ładnie się mieni na kościach policzkowych. Zakładam go pędzelkiem do podkładu lub palcami.

BELL, Planete Illuminator, Nr 02 Cena: ok.20zł Wpadający w złoto z drobinkami mieniącymi się na twarzy. Nakładam go na kości policzkowe lub na róż by zwiększyć błysk. Produkt dość ciężko dostępny.

Mój codzienny makijaż to najczęściej: podkład, korektor, puder, cień do brwi, róż/bronzer i trochę rozświetlacza, eyeliner i tusz do rzęs.



Miss Sporty, Studio Lash Eye Liner Cena: ok.8zł Bardzo fajny produkt. Pędzelek jest giętki, ni to sztywny ni elastyczny. Dobrze mi się nim maluje. Nie schodzi w ciągu dnia i łatwo się zmywa.

Podsumowując.
Staram się by mój codzienny makijaż był delikatny i lekki, ale jednocześnie sprawiał bym czuła się ładnie. To naprawdę pomaga! W razie potrzeby, gdy np. wychodzimy z mężem na zakupy, nakładam tylko na usta mocniejszą szminkę i nadal wszystko wygląda ładnie.

Jestem ciekawa czy używacie, któryś z tych kosmetyków. :)

Buziaki,
Aneta

sobota, 24 listopada 2012

Tydzień 23/24

ZapytajPołożną.pl


Kolejne tygodnie mijają, a ja rosnę. Rozpoczęliśmy 6 miesiąc! Podczas ostatniej wizyty okazało się, że przybyło mi już 11kg, ale podejrzewam, że niedługo pojawią się kolejne. Na szczęście wszystko lokuje się na brzuszku i mam nadzieję (a raczej przekonania), że po porodzie szybko wrócę do formy.

Ostatnimi czasy wyjątkowo dokucza mi kręgosłup. Z tego co czytałam kręgi zaczynają się rozluźniać, a miednica powoli przygotowuje się do porodu. Szybko? Mi też się tak wydawało, ale prawdę mówiąc proces ten jest długi, a nam zostało 17tyg. Pomaga mi tutaj mąż i dzielnie masuje moje obolałe plecy. Do spania zaś od początku ciąży używam podłużnej poduszki. Ułatwia ona spanie na boku. Zaś w chwilach leniuchowania na kanapie między kolana wkładam zwykłą, mniejszą poduszkę.

Skurcze łydek, krwawienie śluzówek nosa, zgaga- to dodatkowe przyjemności ciążowe. Da się jednak, to wytrzymać. Jestem również ogólnie osłabiona i rozdrażniona. Sądzę jednak, że ma na to również wpływ niekorzystna pogoda za oknem. Maluszek również staje się wtedy ospały i rzadko kopie.

Ciągnę również cały tydzień swoje małe postanowienie. Jakie? Cóż... Odkąd siedzę i rosnę w domowych pieleszach praktycznie w ogóle się nie malowałam. Nie czułam się z tym za dobrze, ale też nie widziałam sensu by to zmieniać, bo przecież i tak nigdzie nie wychodziłam. Jednakże ostatnimi czasy postanowiłam - szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Codziennie więc delikatnie się maluję, staram się by włosy również w miarę wyglądały, maluję paznokcie. Czuję się lepiej i wiem, że dziecko również jest przez to bardziej zadowolone. Skorzystałam nawet z aktualnej promocji w Rossmannie (-40% na kolorówkę) i zakupiłam eyeliner w płynie z MissSporty, mój ulubiony tusz Collossal i szminkę z Rimmela. Cały dzień chodziłam podekscytowana tymi zakupami.

W wolnej chwili gdy byłam w Pepco zakupiłam również jedne z pierwszych ubranek dla maleństwa. Ceny są tam bardzo korzystne, a ubrania dobrej jakości. Nie wpadam jednak w szał kupowania. Jestem zadania, że dziecko szybko wyrośnie i/lub szybko zabrudzi ciuszki więc nie chcę inwestować w markowe śpiochy, które będą dobre przez parę tygodni. A za te 4 pary body zapłaciłam 23zł. Bardzo je lubię, głównie w takie ubieraliśmy mojego brata gdy był mały i mam ich zakładanie już opanowane. Nie mogę się doczekać, aż ujrzę swojego małego mężczyznę w tych paseczkach.



A teraz dwa zdjęcia zrobione dzisiaj. 23tydz 2dzień :)



Sławek ulubił sobie w szczególności frytki i sałatki owocowe. Staram się jednak urozmaicać dietę- jem ryby, owoce, warzywa, nabiał oraz piję wiele soków (ulubiłam sobie soki Hortex i Tymbark). Staram się nie jeść ciężkostrawnych potraw czy pić napojów gazowanych w dużych ilościach. Jednak jeśli mam ochotę na lody czekoladowe, to i tak je zjem. Ostatnio zaś wciągnęłam pysznego hamburgera drobiowego, który chodził za mną od paru miesięcy.

Kochane, chcę się zapisać do szkoły rodzenia. Czy, któraś z Was brała udział w takich zajęciach? Z przyjemnością poczytam o Waszych przemyśleniach co do nich.

Buziaki,
Aneta

poniedziałek, 19 listopada 2012

Pielęgnacja przyszłej mamy

Odkąd jestem w ciąży moja cera zdecydowanie zaczęła płatać mi figle. Z mieszanej zrobiła się nagle sucha i podrażniona, później nastąpił atak wyprysków. Nie czułam się z nią dobrze więc postanowiłam coś pozmieniać, do czegoś wrócić i postarać się choć trochę inaczej o nią zadbać. Ostatnimi tygodniami wydaje mi się, że jest naprawdę nieźle. Owszem, wypryski nadal się pojawiają, ale nie są już tak intensywne ani drażniące jak wcześniej.

Czego więc używam?



ZIAJA, Mamma Mia, krem przeciw rozstępom od 4 miesiąca ciąży Cena: ok.18-19zł Jestem z tego produktu bardzo zadowolona. Używam go 2 razy dziennie, świetnie nawilża skórę brzucha, ma bardzo fajną konsystencję i przyjemny zapach, a do tego nie pozostawia śladów na ubraniach. Jak na razie rozstępów nie ma :)

ZIAJA, Ulga, płyn micelarny demakijaż oczyszczanie dla skóry wrażliwej Cena: ok.9-10zł Bardzo fajnie usuwa makijaż. Produkt wydajny, miły w użyciu, nie podrażnia i nie wysusza skóry wokół oczu. Sądzę, że będę do niego wracać.

ZIAJA nuno, tonik antybakteryjny Cena: ok.10zł Z racji uczulenia na alkohol muszę używać kosmetyków, które nie mają go w swoim składzie. Tonik bardzo fajny, delikatnie oczyszcza buzię. Używam go przed nałożeniem kremu. Cudów nie robi, ale cieszy mnie, że mogę czymś antybakteryjnym przetrzeć buzię i nie mieć efektu ściągnięcia skóry czy innych podrażnień.

GARNIER, Essentials, żel-krem oczyszczający, skóra sucha Cena: ok.13-15zł Szukałam nowego produktu do mycia twarzy, bo podejrzewałam, że moja skóra ma dosyć mojego ulubionego żelu z Biedronki. Ten żel jest naprawdę fajny. Oczyszcza buzię bez efektu ściągnięcia i wysuszenia, ma przyjemny zapach i nie podrażnia. Polubiłam go. Czasami jednak wkurza mnie gdy podczas zmywania go z twarzy czuję w ustach jego posmak. Co najważniejsze dla mnie- nie ma alkoholu.

OLAY Essentials, Complete, skóra normalna/tłusta Cena: ok.20zł To mój ulubiony krem do twarzy i moje, chyba, 3 opakowanie. Świetnie nawilża skórę, fajna konsystencja i zapach, nie zapycha porów, idealny pod makijaż. Moja skóra jakby czekała abym do niego wróciła. Miałam wcześniej nieprzyjemny problem z szorstkością skóry (wyczuwalne było to podczas nakładania podkładu), teraz problem zniknął. Do tego krem jest naprawdę wydajny. Uwielbiam go!

DOVE, krem do rąk z masłem shea, Deep Care complex Cena: ok.8zł Nigdy nie miałam kremu do rąk firmy Dove, zawsze wolałam kupić jakieś tańsze, ale ostatnimi czasy moje dłonie były bardzo wysuszone. Poleciła mi go koleżanka i jestem z niego bardzo zadowolona. Bardzo fajny zapach, gęsta konsystencja, ale nie klei się do rąk. Skóra pozostaje miękka i nawilżona. Jeśli znów będzie w promocji chętnie go kupię ponownie.

EVA NATURA, HERBAL GARDEN, krem pod oczy i na powieki, ekstrakt z ziela świetlika Cena: ok.10zł Krem kupiony bez większego zastanowienia. Zapach jakby ziołowy, konsystencja gęsta, ale łatwa w rozprowadzeniu. Nie działa jednak żadnych cudów. Po zużyciu zainwestuję w coś lepszego.

TISANE, balsam do ust Cena: ok.10zł Nie wiem, które opakowanie. Produkt niemal już kultowy. Świetny na noc i gdy jesteśmy w domu. Dobrze nawilża usta, ma przyjemny zapach. Naprawdę działa cuda i wolę go od Carmexu.

NIVEA Soft, krem intensywnie nawilżający z olejkiem jojoba oraz witaminą E Cena: ok.10zł Mój krem na noc. Gęsty, treściwy, dobrze nawilża skórę i nie zapycha jej. Zapach znany z innych kremów Nivea. Bardzo go lubię i czuję, że moja skóra także. Pudełeczko małe i zgrabne.

Teraz gdy jestem w domu mam czas na maseczki. Ulubiłam sobie maski firmy ZIAJA i PERFECTA (Cena : 1,50zł-2,50). Kupuję zarówno te oczyszczające jak i regenerujące. Bardzo dobrze działają na moją skórę i są w przystępnej cenie. Jedno opakowanie starcza mi najczęściej na 3 użycia.

Skórę peelinguję 1-2 razy w tygodniu lub jeśli wyczują, że faktycznie jest potrzeba zrobić to kolejny raz. Używam antybakteryjnego peelingu SORAYA, który w swojej konsystencji i działaniu przypomina popularny peeling St.Ivees. (Cena: ok.12zł)



Na wypryski stosuję punktowo olejek z drzewka herbacianego (Cena: ok.7-9zł), którego właściwości opisałam kiedyś w recenzji KLIK!. Zapach ma dość nieprzyjemny, ale szybko i sprawnie wysusza wypryski.

W czasie ciąży nie zmieniłam jak widać znacząco swojej pielęgnacji. Dalej stawiam na oczyszczanie i nawilżanie skóry. Po raz pierwszy od dość dawna czuję się z nią dobrze i sądzę, że jestem chyba na właściwej drodze.

Jestem ciekawa czego używają przyszłe mamy. Macie jakieś swoje ulubione kosmetyki do pielęgnacji? Chętnie o nich posłucham!

Buziaki,
Aneta

sobota, 17 listopada 2012

Good Morning Happiness

Chociaż za oknem świeci słoneczko, to ostatnie listopadowe dni nie nastrajają optymistycznie. Dziś jednak nic nie jest w stanie zepsuć mojego dobrego humoru.

Po 22 tygodniach i 2 dniach oczekiwania poznaliśmy z mężem płeć dziecka. Czułam się jak przed egzaminem i serce biło mnie jak oszalałe. Jednak nasze marzenia spełniły się w 100% i lekarz powiadomił nas, że w moim brzuszku zamieszkał...mały mężczyzna. Moje przypuszczenia okazały się słuszne. Mój brzuszek od początku był Sławkiem i Sławkiem już pozostanie.

Czyli moja słabość do chłopięcych ubranek również była wskazana ;)

KLIK H&M


Parę dni temu zafarbowałam również włosy farbą Londa- Wiśniowa Czerwień. Taaak, znam te wszystkie zabobony, że w ciąży nie można włosów farbować, ale pytałam i wiem, że można. Moje brązowe włosy chwyciły świetną czerwoną poświatę i czuję się z nimi wspaniale. Postanowiłam także, że chociaż teraz spędzam dużą część tygodnia w domu, to pomimo tego będę się malować. Minimalny makijaż, trochę perfum i od razu czuję się piękniejsza.

Dzisiaj również zakupiłam nową książkę JK Rowling "Trafny wybór". Nie mogę się doczekać aż ogarnę mieszkanie, zrobię sobie gorącą czekoladę i zabiorę się do lektury.

KLIK!


Dobra kochani, zmykam sprzątać, prać i piec ciasto ze śliwkami.

Buziaki, Aneta

poniedziałek, 12 listopada 2012

21/22 tydzień ciąży

Ufff... Połowa za nami! Niedługo rozpoczniemy 6 miesiąc ciąży.



Dopiero w tym momencie uświadomiłam sobie, że jeszcze drugie tyle i maleństwo będzie już z nami. Brzuszek rośnie w zastraszającym tempie i mam wrażenie, że każdego dnia staje się większy. Nie ukryją go już luźniejsze ubrania, a zapięcie kurtki lub płaszcza staje się wyzwaniem (ostatnio straciłam guzik próbując się dopiąć ;) ).

Ostatnia wizyta kontrolna była udana. Czeka mnie teraz badanie na poziom glukozy, ale muszę jeszcze to wszystko z lekarzem omówić. W ta sobotę wybieramy się na USG połówkowe i mam nadzieje poznać bliżej swojego lokatora lub lokatorkę.

Ciążowe dolegliwości? Mój kręgosłup woła o pomstę do nieba. Zaczęłam ostatnio bardzo kiepsko sypiać. Chociaż niemal od początku ciąży sypiam z długa poduszką do spania na boku- nic mi nie pomaga. Jestem osoba dość wysoką i podejrzewam, że dodatkowe obciążenie w postaci rosnącego brzuszka po prostu daje o sobie znać. Jestem już jednak na zwolnieniu lekarskim więc mogę sobie pozwolić na dłuższy odpoczynek.

Z ciążowych smaków pojawił się u mnie ogromny apetyt na gruszki i sok grejpfrutowy. Chociaż zawsze lubiłam oba teraz moja chęć na nie wzrosła. Waga również... Z ostatniego pomiaru na wadze teściowej okazało się, że doskoczyły mi dodatkowe kilogramy i teraz ważę już niecałe 82kg. 12kg na plusie? Chyba ciut za dużo. Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że nie widzę ich u siebie nigdzie indziej jak na brzuszku i w biuście. A brzuszek wydaje mi się dość zgrabny. Chyba, że urodzę naprawdę duże dziecko ;)



Maleństwo jest bardzo aktywne. Ma swoje godziny urzędowania i są one dosyć regularne. Uwielbia na przykład łobuzować wieczorem gdy w domu zjawia się jego tata. Staje się wtedy bardzo zadziorny. Jego kopnięcia wyczuwalne są już przez skórę chociaż na razie tylko mi udało się je poczuć. Gdy chcę by poczuł je mąż maleństwo udaje, że go nie ma. Hmmm...Zachowanie to ma po mamusi ;)

Od paru ostatnich dni puszczam maleństwu soundtracki z moich ulubionych filmów. Zaczęliśmy od Harry`ego Potter`a. Czasami pozwalam posłuchać mu czegoś co mamusia lubi (np. nowej płyty Green Day) i też wykazuje zainteresowanie. Jednak koncert orkiestry dętej, w której gra jego tata, zniósł dosyć kiepsko- udawał, że go nie ma w brzuchu. Chyba drgania były zbyt mocne.

Mam nadzieję kochani, że kolejna notka, która się pojawi będzie już ukierunkowana na płeć dziecka. Liczę, że w końcu odkryjemy tajemnicę brzuszka :)

Buziaki i dziękuję Wam bardzo za wsparcie i wszystkie miłe komentarze.
Aneta.