piątek, 24 sierpnia 2012

Chwila oddechu w tym zakręconym czasie




Wiem, dawno mnie nie było.
Za każdym razem gdy piszę taką notkę i zerkam na datę poprzedniej, jestem trochę w szoku, że czas tak szybko mi ucieka. W końcu mamy już koniec sierpnia! Niedługo wrzesień, moje urodziny, zaraz potem przychodzi jesień i czas przedświąteczny. Czas leci nieubłaganie, a jak wspomniałam już wcześniej- w moim życiu dzieje się i to wiele.

Zaczynając od ślubu... Wszystko poszło tak jak planowaliśmy. Umalowałam się sama i byłam bardzo zadowolona z efektu. Nie zastąpiłabym go na żaden makijaż profesjonalisty. Wcześniej oglądałam wiele filmów na YT i nastawiłam się na delikatny makijaż (beże i brązy) oraz widoczną kreskę. Tego dnia zaś wszystko wyszło tak jak powinno i nie musiałam niczego sobie poprawiać, a nawet wcześniej umalowałam swoją mamę.



Jednakże jeśli chodzi o włosy, to jednak musiałam udać się w ręce fryzjerki. Tu znów miałam szczęście! Pierwsza fryzura i od razu udana. Zdecydowałam się na warkocz z boku głowy i kok z drugiej strony. Największy problem sprawiło nam wpięcie kwiatów w owy kok. Mam włosy cienkie i chociaż jest ich wiele, to jednak ciężko im utrzymać dodatkowe obciążenia. Urodziłam się chyba jednak pod szczęśliwą gwiazdą, bo włosy również wytrzymały do końca imprezy.

Jeśli widziałyście zdjęcia na FB- poszłam w czerwone dodatki, czy miałam czerwone buty, bukiet i kwiaty we włosach. Zapytacie pewnie czemu nie białe- cóż, pomyślałam, że przecież później nic z tego nie wykorzystam. Buty zostaną leżeć w szafie, a tak w przyszłości je wykorzystam. Nie kupowałam też specjalnie biżuterii ślubnej, założyłam naszyjnik i kolczyki, które dostałam kiedyś na Święta Bożego Narodzenia od (już) męża.



Przyjęcie weselne również było udane. Jedzenie wyśmienite i bardzo dużo nam zostało więc obdzieliliśmy rodziców. Przyszłe imprezy też będziemy pewnie już robić w tym lokalu, bo naprawdę warto.

Dwa tygodnie po ślubie wyjechaliśmy w podróż do Włoch. Upał, to słowo idealnie opisuje to co tam zastaliśmy. Zobaczyliśmy wszystko co chcieliśmy, a ja nawet się opaliłam. Mieliśmy opłacone jedynie noclegi i śniadania więc zwiedzaliśmy sami. Wróciliśmy wczoraj, a od poniedziałku znów do pracy.



Sierpień upłynął mi właśnie pod znakiem ślubu, przeprowadzki i urlopu. Od września zaś wracamy do życia i do nowych obowiązków i wyzwań. Kolejne marzenia zaczynają się spełniać, o kolejne sprawy trzeba dbać. Trzeba urządzić też rodzinne gniazdko. Połowa moich rzeczy nadal jest w rodzinnym domu i gdy tylko zrobi się u nas miejsce będziemy musieli przewieźć resztę.

Wiele z Was pyta mnie co z YT, czy przestałam nagrywać już całkowicie. Nie jestem jednak w stanie w pełni odpowiedzieć Wam na to pytanie. Moje nagrywanie uzależnione jest w dużej mierze od mojego życia prywatnego. Są rzeczy ważne i ważniejsze, które muszą być dopilnowane zanim usiądę przed kamerą. Nie będę też ukrywać, że odwykłam od "kosmetycznego światka". Przez wiele miesięcy nie robiłam porządnych zakupów kosmetycznych, nie malowałam się przez dwa tygodnie, a gdy robiłam to wcześniej do pracy było to bardziej od niechcenia.

Liczę, że jesień przyniesie wiele rozwiązań w wielu sytuacjach. Mam nadzieję, że będzie to bardzo efektywny czas dla nas wszystkich i jednak uda nam się spotkać znów na YT.

Na chwilę obecną mówię 'ciao!' i śmigam robić śniadanko.

Buziaki,
Aneta