niedziela, 19 lutego 2012

TAG: Perfect Woman



Zasady:
1. Wybierz idealne, Twoim zdaniem, kobiety w 3 kategoriach:
- perfekcyjna w swoim zawodzie
- ideał urody
- perfekcyjny styl, elegancja

Jeśli chcesz, dodaj zdjęcia i uzasadnij swój wybór.
2. Umieść na swoim blogu obrazek z tagiem Perfect Women. (JEST!)
3. Podaj informację kto Cię otagował. (LifeTurkus)
4. Przekaż zabawę kilku innym bloggerkom (Okey!)

Perfekcyjna w swoim zawodzie




J. K. Rowling to osoba, którą naprawdę podziwiam. Do wszystkiego doszła sama, a nie miała w życiu łatwo. Chociaż odniosła niesamowity sukces nie zapomina tego skąd jest i komu to zawdzięcza. Utrzymuje ciągły kontakt w czytelnikami, wspiera instytucje charytatywne (np. cały dochód ze sprzedaży "Fantastycznych zwierząt" i "Quidditch przez wieki" trafił w ręce organizacji Comic Relief), a także wszelkie organizacje, które wspierają leczenie stwardnienia rozsianego (na tą chorobę zmarła matka autorki). Rowling nie opowiada o swoim życiu prywatny, jest wyjątkowo skromną osobą i widać, że kocha to co robi.

Ideał urody




Kate Winslet. Zastanawiałam się czy nie powinna znaleźć się przypadkiem w punkcie nr 1. Piękna Brytyjka, która zawsze podkreśla to, że kocha i akceptuje swoje ciało, że nigdy nie poprawiała swoje urody i nigdy tego nie zrobi, że kocha jeść i jest zbyt leniwa by ćwiczyć i być na diecie. Kobieta, która na czerwonym dywanie po prostu olśniewa za pomocą kilku dodatków. Do tego piękne rysy twarzy, charakter, figura i niesamowity talent.

Perfekcyjny styl, elegancja




Emma Watson. Jedyna znana osoba, z którą bez wahania zamieniłabym się szafą. Uwielbiam to jak się ubiera, jak wygląda, jak łączy dodatki. Nie ważne czy na czerwonym dywanie czy na kawie ze znajomymi, wygląda cudownie, naturalnie i świeżo. Do tego minimalny makijaż. Przez nią mam ochotę ściąć włosy na krótko, ale wiem, że niestety nie będę wyglądać tak pięknie jak ona. Tak więc śledzę pilnie stronę http://dresslikeemma.net/ by wiedzieć co mniej więcej mogę z sobą zestawić by choć trochę móc naśladować jej styl.


Do zabawy zapraszam:
http://glamispink.blogspot.com oraz http://yasminella-yasminella.blogspot.com


Buziaki,
Aneta

czwartek, 16 lutego 2012

Aneta na chorobowym

Rozłożył mnie Ustroń. Tak podejrzewam. Nie poddałam się niskim temperaturą na zapleczu w pracy, ale dobił mnie wyjazd.

Na początku niby nic- bolało mnie gardło. Dzień później przeszło na mięśnie, ale poszłam spać i w sumie źle nie było. W domu się ogarnęłam i we wtorek stawiłam się w pracy. Ba!, nawet odmówiłam gdy zaproponowano mi bym wzięła tydzień wolnego. Po co? W sumie chora jakoś poważnie nie byłam. Wtorek przeżyłam, ale w środę- mój głos brzmiał po prostu strasznie. Głos? Cóż, to bardziej brzmiało jak skrzek, w którym ginęły połowy słów i klienci naprawdę uciekali jak pytałam czy w czymś im pomóc.

Pomyślałam- trochę ciepłej herbaty, to przejdzie. Nie przeszło, było gorzej. Dziś mówię szeptem. Jestem po paskudnej noc. Oczy mam mega czerwone i opuchnięte, zatkany os i bolące ucho. Ale- gardło już nie boli. Poszło na struny głosowe.

Najgorsze jest jednak to, że mamy iść dziś do kancelarii zaklepać termin ślubu, a nie wiem czy przypadkiem nie dostanę namaszczenia chorych. A tak bardzo chciałam mieć już z głowy najważniejsze sprawy... Muszę wziąć się w garść! Tak więc Gripex, Rutinoscorbin i ciepła herbatka. Może dam radę. Do pracy na szczęście wracam dopiero w środę.

Co zaś robię gdy jestem chora? Oprócz straszenia? Popijam ciepłą herbatkę, zajadam się dużą tabliczką mlecznej Milki (mój organizm jakoś niczego innego nie chce przyjąć), na YT oglądam Sailor Moon, na iitv Xenę, czytam Potter`a (co z tego, że znam go już niemal na pamięć!) i marzę, dosłownie marzę, o faworkach, paczkach i zobaczeniu Star Wars Episode I: The Phantom Menace w 3D, bo weszły właśnie do kin. Pomijam tutaj fakt, że też znam je już na pamięć.

Wracam więc do mojej herbaty i Czarodziejek. Mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy i usłyszymy.

Buziaki kochani! Uważajcie na siebie, noście grube rajstopy, czapki i rękawiczki, by jeszcze Was choroba nie rozłożyła. Nie ma co ryzykować!




Nie wiem jak co poniektórzy (niestety znam wiele osób, które nie lubią sagi SW)- zaraz po byciu uczniem Hogwartu chcę zostać Rycerzem Jedi ;) .


Aneta

poniedziałek, 6 lutego 2012

Notka z nudów raczej...

Hmm...

Ostatnimi czasy zauważyłam, że osoby oglądające moje filmy (nie wszyscy, a część z nich) ma na mój temat jakieś dziwne informacje... Nie wiem, z której ręki, ale na pewno nie z mojej. Chciałam więc parę słów wyjaśnić, abym nie musiała kolejny raz odpisywać w komentarzach, bo staje się to powoli męczące. Znacie na pewno te zagadnienia z FB lub innych moich stron.

Jestem ateistką.
Rozczaruję Was, ale nie jestem ateistką. Jestem osoba wierzącą. Moi rodzice mnie ochrzcili, miałam Pierwszą Komunię i z pełną świadomością podeszłam do sakramentu bierzmowania. Lekcje religii w szkole zawsze były moimi ulubionymi, do tej pory bez większego problemu odnajdę w Piśmie Świętym fragmenty posiadając tylko skrót Rdz 1:12. Normalnie też się modlę, wiem jak przebiegają wszelkiego rodzaju obrządki, znam wiele szczegółów z Biblii i jak najbardziej mam zamiar wziąć ślub kościelny oraz ochrzcić dzieci. Wierzę, ale nie praktykuję. Jest to zasługa pewnego księdza, ale nie będę tutaj teraz o nim pisać. Nie podchodzę też do Komunii Świętej głównie ze względu na fakt, że nie dostanę rozgrzeszenia, a nie będę popełniać grzechu świętokradztwa tylko dlatego, że "wypada". Stwierdzenie, że jestem ateistka pojawiło się po świątecznym TAGu sprzed ponad roku gdy stwierdziłam, że nie czuję "magii" świąt Bożego Narodzenia i, że są dla mnie komercyjne. Cóż, tak jest. Zdecydowanie bardziej odczuwam Wielkanoc i Dzień Wszystkich Świętych. Poza tym mój tata powiedział mi kiedyś, że nie warto żyć na pokaz w sensie "bo ja chodzę do kościoła", ważniejsze jest przestrzeganie 10 przykazań i życie w zgodzie ze swoim sumieniem i sercem.

Wstyd, bo jeżdżę maluchem (Fiat 126p)
Dla kogo wstyd, dla tego wstyd. Ale cóż, nie marznę na przystanku, nie moknę w deszczu, jestem niezależna, wszędzie zaparkuję i dojadę, mało pali. Jeżdżę tym autem od ponad 2 lat, nie miałam ani jednej stłuczki, żadnego mandatu. Potrafię odpalić go "na kable" i zmieniłabym sobie sama koło gdyby było trzeba. Nie wstydzę się tego, że jestem w pełni mobilna i nie muszę nikogo się prosić o zawiezienie gdzieś czy odbiór.
Poza tym gdybym kupiła sobie Mustanga inni musieliby się wstydzić za swoje auta, a tego bym nie chciała ;)



Robię recenzje sponsorowane
Możecie wejść na zakładkę 'Współpraca" i zobaczyć ile współpracy nawiązałam. Jestem zbyt małą płotką w tym stawie by ktoś chciał mnie złowić. Nie wysłałam ani jednej prośby o współpracę, YT nie pochłania mi całego życia i czasami to widać.

Wydaję bajońskie sumy na kosmetyki
Kiedyś, gdy byłam sama, "inwestowałam" w siebie. A raczej kupowałam co popadnie, głównie w Rossmannie. Mam jednak coś po mojej mamusi i nie jestem w stanie wydać dużej kwoty na coś czego nie znam. Nie robię zakupów w Sephorze czy Douglasie, wolę Naturę i Rossmanna. Często też kupuję na Allegro. Od ponad roku ograniczyłam zakup kolorówki, wiele rzeczy rozdałam i jeszcze rozdam. Nie uważam bym wydawała krocie na kosmetyki, wolę średnią półkę. Mam ich tyle, że zużyję i nie kupuję niczego na wypadek klęski żywiołowej czy wojny ;)

Jestem chuda i noszę małe rozmiary
Dawno, dawno temu... Mając 18 lat ważyłam ponad 10 kg mniej niż teraz, ale wtedy naprawdę się głodziłam i doprowadziłam swój organizm do fatalnej formy (wypadanie włosów, łamiące się paznokcie, sińce, koszmarna cera). Teraz nie wyobrażam sobie "być na diecie". Uwielbiam jedzenie, to mój nałóg i ogromna przyjemność. Nie patrzę czy pójdzie mi w biodra, chociaż liczę, że pójdzie w biust ;) Chyba to mój mężczyzna we mnie lubi- widzę pyszne jedzenie, a nie kalorie. Kocham swoje ciało, akceptuję je choć wiem, że nie jest idealne. Nie znoszę być jednak zmuszana do ruchu i kiedyś się to na mnie pewnie odbije. Jednakże jestem wysoka, szczupła, mam biust i pupę i noszę rozmiar L, 40-42 i jestem z tego zadowolona.


Nie znam też niestety odpowiedzi na to jakich kremów powinnyście używać, jaki puder najlepiej Wam się sprawdzi czy jak pozbyć się trądziku. Nie potrafię robić świetnych makijaży, nakładać sztucznych rzęs czy malować paznokci. Nie wiem co zrobić by włosy szybciej rosły, a buzia była mega gładka i piękna. Nie robię też inspirujących outfitów, ani nie pokażę markowych kosmetyków. W życiu nawet nie używałam Biodermy!

Jestem koszmarnie nudna. Naprawdę! Nie wiem czemu mam ponad 3800 Widzów, pewnie z litości ;)



Buziaki,
Aneta