wtorek, 31 stycznia 2012

Bobbi Brown- Perfekcyjny Makijaż

Najpierw w planach miałam nakręcić filmik o tej książce, ale ciągle miałam wrażenie, że mówię za mało. Tak więc powstaje notka.

Książka Bobbi Brown trafiła w moje ręce jako prezent gwiazdkowy. Z jednej strony bardzo chciałam ją mieć, bo nasłuchałam się tyle pieśni pochwalnych na jej cześć, że miałam wrażenie, że to prawdziwy Święty Graal. Coś co sprawi, że nauczę się tysięcy nowy rzeczy, ulepszę swój makijaż i w ogóle będę czerpać z tej książki same świetne informacje. Z drugiej jednak strony bałam się, że będzie tam tyle informacji, że mój mały móżdżek nie przyswoi ich i książka pójdzie na marnację, bo nie wykorzystam w pełni jej potencjału. Jakie jest moje zdanie teraz? Podejdźcie do niej z dystansem.

Jeśli oglądacie filmy na YT, czytacie blogi i choć trochę interesujecie się makijażem i pielęgnacją, to ta książka nie powie Wam nic nowego. Musiałybyście być naprawdę kompletnymi laikami, którzy nie wiedzą co to tusz do rzęs, albo jak wygląda pędzel do pudru. Język w jakim napisana jest ta książka jest tak lekki i prosty, że mam wrażenie, iż czytam dział porad w magazynie dla pań domu. Informacje są ogólnikowe i obkrojone. Taki zbiór "dobrych rad" jak wykonać makijaż.

Książka podzielona jest na etapy- akcesoria i co jest nam potrzebne do makijażu (1 zdanie na temat każdego pędzla to zdecydowanie za mało); jak dbać o cerę (ten dział trochę bardziej mi się podobał); jak nakładać podkład, puder, korektor itd. (na YT znajdziecie wiele instruktażowych filmów, które lepiej Wam to pokażą); makijaże okazjonalne (ślubny, dla nastolatki, wieczorowy itd.- czyli zbiory różnych cennych wskazówek); dział dla profesjonalisty (czyli jak stworzyć portfolio, jak walczyć o klienta, co musisz sobie dokupić itd.).

Moje ulubione działy, to zdecydowanie jak dbać o cerę i makijaż okazjonalny, chociaż ten drugi to raczej zbiór wszystkich cennych wskazówek jakie znajdziecie w sieci. Nie czekajcie jednak na "inspiracje makijażowe", nie znajdziecie ich tam.

Plus za piękne zdjęcia, chociaż miałam wrażenie, że są one dużo ważniejsze od treści.

Cieszę się, że dostałam tą książkę w prezencie, a nie zakupiłam ją sama, bo trochę bym żałowała. Tak jak wspomniałam na początku- jeśli jesteś laikiem książka ta Ci się przyda. Ale jeśli wiesz już coś o makijażu, niestety będziesz się nudził.

Jestem trochę rozczarowana tą książką, niestety. Dużo więcej dowiedziałam się z YT i blogów niż z tej książki. Tak jak wspomniałam na początku- jest ona zbiorem rad i wskazówek, ale bardzo ogólnikowych. Sądzę, że będę z niej korzystać np. podczas wykonywania makijażu okazjonalnego, ale tylko z rad, bo ewentualne inspiracje będę czerpać z internetu, z filmów i blogów. Bobbi zostanie jednak w mojej biblioteczce i pewnie jeszcze kiedyś do niej sięgnę, a może i moja córka będzie z niej korzystać.

Jestem ciekawa ile z Was skusiło się na tą książkę? Jakie jest Wasze zdanie na jej temat?

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Przy kubku herbaty z sokiem malinowym

Od tygodni zabieram się za to by coś dla Was wystukać na klawiaturze mojego laptopa, ale kompletnie nie mam weny. Włączam Bloggera, wybieram "Nowy post" i zostawiam otwartą zakładkę na calusieńki dzień. Znajdę w sieci tysiące rzeczy, które chętnie zobaczę i przeczytam, ale nie znajdę pomysłu by stworzyć notkę. Pójdę więc na łatwiznę i napiszę po prostu co u mnie słychać, chociaż może to wcale nie jest tak interesujące jak myślę.

Przede wszystkim- praca. To niesamowite, ale niedługo minie pół roku odkąd pracuję w sieciówce i jeśli na początku trochę mnie ta praca przerażała, tak teraz jestem nią totalnie zachwycona i pochłonęła mnie całkowicie. Nauczyłam się tam tak wiele, że sama siebie czasami nie poznaję. Nie znoszę dniówek po 6-8 godzin, wolę przepracować 12 czy 13 i wtedy wiem, że jestem w pracy. Dlatego mój grafik często wygląda tak, że jestem w pracy 4 dni po 12 godzin i mam 3 dni wolnego. Luty zaś przebija wszystko, bo częściej będę w domu niż w pracy (aż 17 dni wolnych!). Dlatego stwierdziłam, że wykorzystam ten miesiąc na załatwienie wszystkich formalności związanych ze ślubem.

Urzędy, probostwa, sale, zaproszenia, suknia, garnitur, obrączki, dni skupienia, nauki, poradnia... Jak ogarnąć to wszystko i nie zwariować? Jak załatwić wszystko i nie zbankrutować? Ciągle zastanawiam się czy na pewno uda nam się nazbierać na to wszystko pieniądze. Ciągle kalkuluję czy na pewno dam radę i rezygnuję z kupienia porządnych butów na zimę (a kosmetyku do makijażu nie kupiłam już hoho czasu), by jednak pieniądze na jak najdłużej wystarczyły. Już nie mówię o tym, że wybrałam się na cytologię i za wizytę oraz leki zapłaciłam 140zł, a jeszcze to nie wszystko i muszę wrócić. Dobijające.

Postanowiłam jednak, że jeśli co miesiąc zakupię coś z myślą o ślubie to jakoś się wyrobię. W jednym miesiącu zaproszenia i album na zdjęcia, w drugim buty i sukienka, w trzecim garnitur itd. itp. Może wtedy damy radę nie zwariować.

Ze spraw innych niż ślub:
Ostatnimi czasy gdy jestem w domu i sprzątam zauważam, że mój stos nieprzeczytanych gazet dość szybko urósł. Kompletnie nie pamiętam kiedy ostatnio coś przeczytałam! Kupiłam Glamour gdy na okładce była zwyciężczyni TopModel 2, ale do tej pory gazety nie przeczytałam. Już nie mówię o wydaniach październikowych. Układam sobie ładny stosik i czekam, aż sam zrobi z sobą porządek. Brakuje mi niesamowicie książek, ale ciężko mi się za coś zabrać. Powinnam jednak, bo jeszcze trochę, a zacznę się cofać!

Przeczytałam też książkę Bobbi Brown, którą dostałam pod choinkę i myślę, że nakręcę o niej recenzje. Jestem trochę rozczarowana, ale w sumie spodziewałam się czegoś takiego. Myślałam również o nakręceniu update`u "Moja "kolekcja" kosmetyków". Przed świętami pozbyłam się ok. 1/3 zawartości kuferka i oddałam kosmetyki dobrej koleżance. Ciągle jednak uważam, że...mam wszystkiego zbyt wiele.

Okey, kończę moje wypociny i dorzucam na osłodę tym, którzy dotrwali do końca, moja ulubioną ostatnimi czasy piosenkę.



Oraz zdjęcie psiaka, który mieszka od wczoraj w naszym domu- J.J.



Buziaki,
Aneta

piątek, 6 stycznia 2012

Be Beauty- micelarny żel do mycia i demakijażu twarzy i oczu

Tani. Dobry.

Te dwa słowa idealnie opisują ten produkt. Be Beauty, Face Expertiv HYDRO EFFECT micelarny żel do mycia i demakijażu twarzy i oczu, micele i d-panthenol, skóra normalna i wrażliwa, o% alergenów i sztucznych barwników.

Za 4,99 dostajemy 150 ml przeźroczystego żelu. Co skłoniło mnie do zakupu? Fakt, że w składzie nie znalazłam alkoholu. Nie spodziewałam się niczego niesamowitego, ale zostałam bardzo mile zaskoczona.

Żel jest dość gęsty. Ma przyjemny, świeży zapach. Nakładam odrobinę na zwilżone dłonie i rozprowadzam na twarzy. Żel nie pieni się. Świetnie zmywa makijaż! Podkład, puder, róż, cienie, tusz do rzęs- no problem. Jeśli mam mocniejszy makijaż czy np. eyeliner wcześniej przecieram oczy płatkiem i dowolnym płynem do demakijażu. Reszta nie jest żadnym problemem. Skóra nie jest podrażniona, a oczyszczona i odświeżona. Nie mamy problemu z żadnym efektem napięcia skóry po myciu.

Stosuję go rano i wieczorem przez co jedno opakowanie wystarczy mi na około miesiąc czasu. Jednakże niska cena sprawia, że nie widzę problemu z zakupieniem kolejnej tubki. Nie zauważyłam by żel miał właściwości leczące wypryski czy inne niedoskonałości. Jednakże dobrze oczyszczona skóra z makijażu to jeden z podstawowych kroków do zdrowej i pięknej skóry.

Czy polecam? Jak najbardziej. Żel z Be Beauty jest tani, dobry, nie uczula, nie podrażnia, nie tworzy efektu napiętej skóry i , moim zdaniem, bardzo dobrze oczyszcza skórę. Do tego jest ogólnie dostępny w sieci Biedronka. Będę kupować nadal.

Buziaki,

Aneta