wtorek, 25 października 2011

Kartka z pamiętnika...

Ostatnio wybitnie nie mam czasu na nic. Dowodem tego jest fakt, że miesiąc temu kupiłam Glamour z Top Modelkami na okładce i do tej pory go nie przeczytałam, to samo tyczy się Twojego Stylu, a moja szczoteczka do zębów niedługo stanie się niezłym symbolem bohatera drogi. Taki żarcik.

Z wielką przyjemnością zasiadłabym przed aparatem by coś dla Was nakręcić, ale...nie mam kiedy. Musiałabym wstawać o 5 rano by się wyrobić z wszystkim, a wieczorem naprawdę nie mam ochoty na coś więcej poza prysznicem i snem. Nawet to ostatnie marnie mi wychodzi i chyba zainwestuje w coś co mi to ułatwi.

Muszę jednak przyznać, że lubię swoją pracę i nie mam tu zamiaru narzekać, że spędzam w niej w miesiącu ponad 230 godziny, bo sama się na to zdecydowałam. Będę jedynie narzekać, że doba nie ma więcej niż 24 godziny, a mój organizm upomina się o tak banalne rzeczy jak sen, jedzenie i picie. Daję z siebie wszystko i robię to z ogromną przyjemnością, bo uczę się tylu nowych rzeczy, że głowa mała. Pomijam fakt, że uwielbiam pracować w sklepie i mieć kontakt z klientem.

Pamiętacie jak mówiłam Wam o tym, że chciałam podjąć szkołę? No cóż, nie wyszło. I wcale nie chodzi o to, że zrezygnowałam, ale to oni nie otwarli kierunku i łaskawie nawet nie chcieli mnie o tym poinformować. Tak więc wolne weekendy zajęłam sobie pracą. Może w przyszłości uda mi się wyskrobać odrobinę czasu na naukę i będę miała więcej szczęścia. Trochę mi szkoda, nie powiem, że nie, ale patrząc na to jak teraz żyję, to ciężko byłoby mi zająć się jeszcze szkołą. Jeśli przyjmiemy, że tydzień ma 7 dni, to ja pracuję przez nie wszystkie, w domu jak jestem 2 razy w tygodniu to jest dobrze, a na ogół wpadam się przespać i zostawić rzeczy do prania.

Tak wygląda obecnie moje życie. Cieszy mnie jednak myśl, że robię to po coś i od nowego roku zacznę już wstępne plany co do mojego wyjścia za mąż- z czego niesamowicie się cieszę i nie mogę już doczekać.

Odbiegając od pracy i wracając do rzeczy bardziej przyjemnych, to udało mi się zakupić na Allegro Tangle Teezer, w wersji klasycznej i różowej. Moje włosy są już, nie oszukujmy się, długie i mam straszny problem z ich rozczesywaniem. Mam nadzieję, że owy sprzęt mi w tym pomoże.
Ostatnio też skończył mi się korektor i pani w Naturze doradziła mi nowy produkt Rimmel, Match Perfection. Jest okey, ale ciągle nie maskuje tak jak bym sobie tego życzyła więc za jakiś czas zainwestuję w coś lepszego.
Moje paznokcie również wołają o pomstę do nieba i miła pani w aptece doradziła mi odżywkę witaminową z kolagenem marki Kosmed za całe 7 zł. Mówiła, że u niej się sprawdza. Mam nadzieję, że u mnie będzie podobnie, bo szkoda mi samej siebie gdy płatami ściągam sobie paznokcie.
Moją nową obsesją stały się też ciastka z Lidla- Sasanki. Ulubiłam sobie wersję z czekoladą mleczną. Kosztują 3-4 zł i są wyśmienite!



Dorzucę Wam też muzykę, którą sobie ostatnio ulubiłam.


Listopad już za rogiem. Jedyny pewny zakup w zbliżającym się miesiącu, to w moim przypadku Harry Potter Lego Lata 5-7, nowa gra na PC dla mojego brata i dla mnie. Muszę też rozejrzeć się za jakimiś butami, chociaż moim wymaganiom chyba żadne nie sprostają. Mam nadzieję, że uda mi się częściej do Was pisać, bo nagrywanie na razie zbyt szybko mi nie wyjdzie.

Buziaki kochani i dziękuję Wam za cierpliwość co do mojej nieobecności!

Aneta

środa, 5 października 2011

Joanna, Z apteczki babuni- balsam do ciała do skóry normalnej...

Przeznaczony do skóry normalnej, z tendencją do przesuszania się. Zawiera ekstrakt z jaśminu i masła Shea oraz mocznik.

Dzisiaj pierwszy produkt z serii "Oszczędzamy!- balsam do ciała. Po ponad pół roku nie robienia zakupów kosmetycznych wykończyłam wszystkie swoje balsamy i chcąc nie chcąc musiałam sobie coś kupić.

Będąc w Drogerii Natura w moje łapki wpadł balsam Joanny z serii "Z apteczki babuni". Po doświadczeniu z nietrafnym mleczkiem do włosów, przyznam się szczerze, że trochę bałam się kupować kolejny produkt tej marki. Niska cena jednak bardziej mnie przekonała i postanowiłam zaryzykować.

Za ok. 11zł dostajemy 500 ml produktu w zgrabnym opakowaniu z praktyczną pompką. Taki dozownik to ogromny plus- moim zdaniem, bo możemy z łatwością dozować produkt. Konsystencja jest bardzo fajna- nie za gęsta, niezbyt lejąca- w sam raz. Balsam jest kremowy, pięknie i długo pachnie na ciele. Zapach jest świeży i bardzo przyjemny, kojarzy mi się z dzieciństwem i wakacjami.

Balsam bardzo fajnie nawilża skórę, świetnie sprawdza się w przypadku skóry podrażnionej depilacją. Bardzo dobrze się rozprowadza i pozostawia na skórze delikatny film, bynajmniej nieklejący czy śliski, szybko się wchłania. Jeszcze następnego dnia czujemy, że nasza skóra jest miękka i nawilżona.

Musze przyznać, że balsam ten był moim strzałem w dziesiątkę. Za 11 zł dostałam to czego oczekiwałam, czyli dobrego produktu, który będzie nawilżał moją skórę i ładnie pachniał. Gdy zużyję to opakowanie, a potrwa to długo, bo balsam jest naprawdę wydajny, chętnie wypróbuję inny z tej serii.


Lubicie produkty "Z apteczki babuni"? Możecie coś z nich polecić?

Buziaki!