wtorek, 29 marca 2011

Kocham, lubię, szanuję - ulubieńcy marca 2011

Marzec przeleciał mi niesamowicie szybko chociaż nie za bardzo wiem dlaczego. Tak czy inaczej chciałabym Wam powiedzieć parę słów o o produktach (nie tylko kosmetykach) i hmm... rzeczach, które sprawiły mi ogromną radość w tym miesiącu. Kolejność przypadkowa!


SEPHORA, róż do policzków Blush Me!. Terra Passion nr 9 Postanowiłam uczcić wiosnę różami do policzków i odłożyć na dno kuferka bronzery. Ten róż zaś został mi podarowany przez wspaniałą osobę i postanowiłam, że mam zamiar z niego korzystać, a nie "patrzeć i podziwiać". Odcień to mieszanina delikatnego brązu i pomarańczy (taka terakota :) ). Na twarzy (przynajmniej mojej) prezentuje się naprawdę świeżo, długo się trzyma, łatwo rozprowadza i pasuje do większości moich makijaży. Bardzo dobrze zastępuje bronzer. Niestety nie wiem jaka jest cena tego różu.


Avril Lavigne- Goodbye Lullaby Czwarta płyta kanadyjskiej wokalistki. Jedni ją lubią, inni nienawidzą. Ja zaś należę do tej pierwszej grupy. Zaczęłam jej słuchać będąc gdzieś w początkowych latach gimnazjum i zostało mi do tej pory. Fajna popowa płyta z dużą dawką pozytywnej energii. Like it!


Brandon Flowers- Flamingo Znamy go jako wokalistę zespołu The Killers, ale ten utalentowany facet nagrał naprawdę fajną płytę solową. Jestem w niej zakochana! Uwielbiam jak teksty piosenek przekazują jakąś historię, zmuszają do refleksji, a nie opowiadają o byłej dziewczynie i złamanym sercu. Acha, i uwielbiam piosenkę "Only The Young".


MAKE LIFE EASIER

Blog prowadzony przez Kasię i Zosię. Stał się moją obsesją i inspiracją. Znajduję tam nie tylko fajne stylizację, ale też przepisy, ciekawe notki i dużo świetnych zdjęć.


"Zaklinaczka duchów" TVN7 18.00 (powtórka 10.30). Prawda jest straszna, ale nie lubię seriali o tym "jak ciężkie jest życie nastolatków/młodych ludzi i ich ekscesów miłosnych". Stałam się ostatnio fanką serialu o duchach. Ot, młoda kobieta widzi duchy i pomaga załatwić im dawne sprawy. Niektóre odcinki naprawdę mnie przerażają i potem nie śpię po nocach, ale oglądam dalej. Bardzo przypomina mi to serial "Magiczny amulet" ("Dead Last") gdzie pewna grupa rockowa widziała duchy.


JK Rowling- Harry Potter i Insygnia Śmierci Czekając na ostatnią kinową część czytam sobie ostatni tom. Bardzo go lubię, bo odkrywamy, że nie każdy pozytywny czy zły charakter był taki za jakiego braliśmy przez 6 poprzednich części.

Kochani, chciałabym Was też zaprosić na mój miniblog http://anetteaneta.pinger.pl/. Założyłam go z myślą o krótszych i szybszych wpisach. Daje mi on trochę więcej swobody. Mam nadzieję, że przyjmiecie go jako fajną ciekawostkę.

Chciałaby, też Was zapewnić, że nie odchodzę z YouTube. Nie planowałam tak długiej przerwy w nagrywaniu filmów. Niestety moja obecna sytuacja troszkę się do tego przyczyniła i wyszło tak, a nie inaczej. Jednakże chcę byście wiedzieli, że czytam Wasze komentarze i staram się na wszystkie wiadomości odpisywać. Chciałabym wrócić, ale muszę wpierw wszystko sobie poukładać w życiu. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie i poczekacie na mnie.

Dziękuję Wam serdecznie za całe okazane mi wsparcie! Bardzo mi pomagacie swoją obecnością!

Buziaki!

sobota, 26 marca 2011

MizzVintage świętuje!



Wierni widzowie YouTube na pewno dobrze znają naszą kochaną MizzVintage. Kobietę o niezwykłym uśmiechu i niesamowitej wiedzy na różne (nie tylko kosmetyczne) tematy. MizzV od jakiegoś czasu ma przerwę w kręceniu filmów na swoim kanale, ale za to aktywnie udziela się na swoim blogu mojaKOSMETYKOmania. Właśnie teraz na jej blogu, z racji tego, że ma już 500 (!) widzów, urządziła super rozdanie!

Oto nagrody!

Upominek nr 1


Upominek nr 2


Upominek nr 3


Co zrobić aby wygrać jakąś z tych cennych nagród? Nie trzeba słać SMSów! Wystarczy parę prostych kroków i macie szansę je zdobyć! Wszystkiego dowiecie się na blogu MizzVintage. Zapraszam Was +++ TUTAJ! +++

Buziaki dla kochanej MizzVintage! :*

Mua!

sobota, 19 marca 2011

Walka w wypryskami!

Pomimo tego, że okres dojrzewania mam dawno za sobą zdarzają się jednak dni, że na mojej twarzy pojawiają się różnego rodzaju Niemiłe Niespodzianki. Spowodowane jest to wieloma czynnikami:
- źle przeprowadzony demakijaż,
- zła dieta,
- zbliżający się okres,
albo po prostu coś gdzieś zawiodło podczas dbania o skórę twarzy lub makijaż pozapychał mi pory. Gdy byłam młodsza marzyłam sobie, że gdy będę mieć 24 lata pożegnam się z pryszczami na zawsze. Cóż, marzenia...

Z wypryskami walczyłam wszelkiego rodzaju sposobami: toniki dla cery trądzikowej, żele, pianki, peelingi, preparaty punktowe, maseczki. Coś działało, coś nie, a moja skóra wariowała dalej. Poza tym nie miałam już -nastu lat i raczej preparaty dla młodszych osób nie były już dla mnie. Ale reklamy kusiły idealną skórą bez zanieczyszczeń. Ojjj, kusiły!

Muszę przyznać się bez bicia, że moja cera (chociaż mieszana) nie ma jakiś strasznych skłonności do niedoskonałości. Wypryski pojawiają się sporadycznie i nie widziałam większej potrzeby stosowania całkowitej terapii anty trądzikowej skoro problem nie był tak wielki. Marzył mi się jednak jakiś jeden jedyny preparat na punktowe leczenie wyprysków. Nie muszę bowiem leczyć całej twarzy. Przerzuciłam się na preparaty bezalkoholowe. A na wypryski stosuję- olejek z drzewa herbacianego.

Kiedyś, gdzieś tam słyszałam o dobrych właściwościach tego olejku. Moja mama kupiła mi go za ok.7-8zł w aptece i od razu zaczęłam go używać. Paroma kroplami olejku moczyłam zwykły patyczek do uszu i delikatnie dociskałam go do wyprysku. Olejek ten ma właściwości lecznicze: oczyszcza i leczy wypryski, wysusza je, znikają czerwone opuchnięcia. Zdarza się tak, że przed snem przetrę wyprysk olejkiem, a rano wszystko jest już ładnie zasuszone i znika z twarzy. Nie łudźmy się jednak, że wszystko zniknie jak za dotknięciem magicznej różdżki! Większe wypryski leczą się przez 2-3 dni. Trzeba wtedy zadbać o dobre nawilżenie twarzy, bo olejek może nam mocno przesuszyć skórę. Za jego plus uważam też to, że po jego aplikacji nie czuję nieprzyjemnego bólu jak zdarzało mi się po zastosowaniu żeli punktowych (w związku z alkoholem w składzie).

Na obecną chwilę olejek z drzewa herbacianego jest u mnie numerem jeden w walce z wypryskami. Już się nie lękam, że coś wyskoczy mi na buzi i nie zdążę tego na czas wyleczyć. O dziwo- wszelkiego rodzaju wypryski pojawiają się u mnie teraz dużo rzadziej!

Musa! :*

piątek, 4 marca 2011

Moi faworyci: Luty 2011

Ostatnio, jak sami zauważyliście pewnie, dosyć trudno zabrać mi się za kręcenie filmów. Byłabym kłamczuchą mówiąc Wam, że nie mam na nie czasu, bo tak nie jest. Jestem ostatnio w dosyć "przejściowym" okresie życia i muszę sama z sobą dojść do ładu nic zasiądę znów przed kamerą. Jednak chciałam zrobić dla Was ulubieńców minionego miesiąca, ale nie potrafiłam przemóc się do kręcenia tak więc...jest notka na blogu. Mam nadzieję, że nie będzie Wam to przeszkadzać i poczekacie na mnie, aż wszystko sobie poukładam.

Okey, no to ulubieńcy!


Pianka do golenia firmy ISANA o zapachu brzoskwiniowym. Pianek z tej firmy używam od ponad 3 lat i jestem z nich mega zadowolona. Są tanie- ok.4 zł. Wydajne- opakowanie 150ml wystarcza mi na 3-4 miesiące użytkowania. Pięknie pachną- brzoskwiniowa pachnie jak jakiś serek homogenizowany z brzoskwiniami (mniam, mniam!). Nawilżają skórę przed depilacją dzięki czemu nie mam później uczucia suchości na nogach. Nie powodują podrażnień. Występują dwie wersje pianki: brzoskwiniowa i neutralna (chyba). Bardzo lubię ten produkt i nie zrezygnuję z niej za nic!


Chusteczki do demakijażu INGLOT, Milk&Tonic. Nie lubię zmywać makijażu chusteczkami. Mam zawsze podrażniają moją skórę i nie znoszę ich zapachu. Jednak gdy spędzam weekend poza domem lub jadę gdzieś z chłopakiem, to trochę wstyd targać ze sobą mleczko, tonik i waciki. Robiąc zakupy w Inglocie kupiłam więc takowe chusteczki za jakieś 7-9 zł, nie pamiętam dokładnie. W opakowaniu mamy 25 sztuk chusteczek i jedna takowa chusteczka wystarcza mi w spokoju do zmycia makijażu. Jeśli mam problem z tuszem, eyelinerem czy kredką lekko ją zwilżam i przytrzymuję trochę dłużej na oku. Chusteczki te świetnie zmywały mi dzienny makijaż w miarę neutralnych barwach, bo nie miałam okazji testować ich na silniejszych, mocniejszych kolorach. Nie podrażniły mi skóry i okolic oczu. Zawierają witaminę E, prowitaminę B5, ekstrakt z rumianku i nie mają w sobie alkoholu. Moja skóra po nich jest świeża i mogę nie używać np. żelu do mycia twarzy, a rano nie pojawi się nieprzyjaciel na twarzy :) Jestem z nich bardzo zadowolona!


FLOS-LEK, żel pod oczy i na powieki ze świetlikiem. 15ml za coś ok. 8-10zł. Od paru lat stosuję kremy/żele pod oczy ze względu na moje sińce. Są one u nas rodzinne i bynajmniej nie z powodu chorób. Ten żel...jest świetny. Używam go jedynie na noc, delikatnie rozprowadzam pod oczami i...pożegnałam się z korektorem pod oczy. Naprawdę! Nie, moje cienie nie znikły, ale jakoś tak pojaśniały. Mogę spokojnie nałożyć podkład i zapomnieć o korektorze, bo moje oczy nie wyglądają na zmęczone. Żel bardzo miło koi skórę wokół oczu, nie podrażnił mnie i naprawdę- ulubiłam go sobie.


Podkład MAX FACTOR, Miracle Touch, nr 40 Creamy Ivory. Kupiłam tester- na przetestowanie. Długo zwlekałam z jego używaniem, bo wydawał mi się jakoś dziwnie śliski. Jednak przełamałam się i jestem z niego bardzo zadowolona. Okey, nie lubię paćkać się podkładem i nakładać go palcami, ale ten jest bardzo przyjemny. Podkład bardzo ładnie kryje (takie średnio-mocne krycie), ujednolica skórę (pożegnałam się z korektorem pod oczy i na zaczerwienienia) i długo utrzymuje się na twarzy. Nie mam problemu z błyszczeniem się skóry w strefie T. Nakładam tylko puder i koniec. Moja buźka jest po nim rozjaśniona i wypoczęta. Ściera oznaki zmęczenia. Tester kupiłam za ok.14zł.
(Efekt podkładu. Zdjęcie z tej strony)


A jacy byli Wasi ulubieńcy w poprzednim miesiącu? Używaliście kiedyś produktów, które tu wymieniłam? :)

Buziaki!

środa, 2 marca 2011

The Versatile Blogger

The Versatile Blogger
Zasady:
1. Podziękuj i napisz adres bloga który wręczył Ci nagrodę.
2. Napisz siedem faktów o sobie.
3. Podaj siedem blogów na które najczęściej i najchętniej wchodzisz .
4. Powiadom te blogi o wygranej.

I znów jakże miły TAG zagościł na moim blogu. Tą uroczą osobą, która mnie otwagowała jest Mysia z blogu http://recenzjekosmetykowpolskich.blogspot.com/ i z wielką przyjemnością zapraszam Was do bliższego poznania tej miłej kobietki.

Teraz pora na 7 faktów dotyczących Anety (o których nie mieliście pojęcia!)

1. Jestem osobą bardzo lękliwą, ale pomimo tego jedną z moich ulubionych książek jest "Czarny Leksykon", który jest zbiorem największych zbrodniarzy XX wieku. Jest to zbiór życiorysów morderców (seryjnych jak i nie) podzielony na kilka kategorii np. "Zabijający dla pieniędzy". Niesamowicie mnie ciekawi powód dla, którego ludzie dopuszczają się tak strasznych zbrodni. Książka ta nie ocenia ludzi, a podaje skrócony życiorys i przebieg morderstw. Wciągająca lektura! (To chyba również logiczne, że lubię CSI, hihi)


2. Jednym z innych moich bzików jest zainteresowanie religią. To chyba taki "bezpieczny bzik". Jestem uzależniona od Wikipedii i potrafię spędzać godziny zagłębiając się w tematyce mitologii nordyckiej, tematach chrześcijaństwa i innych religii. Wiąże się to także z zainteresowaniem co do sztuki i miejsc. Gdy znajdę coś co mnie zaciekawi potrafię szukać tego na innych portalach póki nie dowiem się więcej. Gdy czytałam "Anioły i Demony" Dan`a Browna robiłam to z laptopem na kolanach by sprawdzić każde pojęcie, zobaczyć każdą rzeźbę/ołtarz/miejsce czy sprawdzić ciekawostki dotyczące Watykanu.

3. Jeszcze coś o moich zainteresowaniach- mity i legendy. Duchy, Atlantyda, potwór z Loch Ness... Kocham to! Czytam o kappach, kelpie, demonach, potworach, duchach i nawiedzonych miejscach... Nie śpię potem tygodniami, ale muszę wiedzieć więcej! Od dziecka wypożyczałam z biblioteki książki o wszelkiego typu legendach i mitach, oglądałam namiętnie Discovery, a potem...miałam problemy ze snem :)

4. Ciekawostka z podstawówki. Chodziłam na kółko muzyczne i grałam na metalofonach. Są to trochę większe cymbałki. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że...nie potrafię czytać nut. Moja wiedza o nutach to stała wyliczanka do-re-mi-fa... . Tymczasem chodziłam na kółko muzyczne, grałam w szkolnym zespole, wyjeżdżaliśmy na występy po okolicy, a ja byłam na samym przodzie. Jak grałam? Ze słuchu. Wsłuchiwałam się w to jak nasz nauczyciel grał utwór na pianinie i powtarzałam.

5. Jestem uczulona na spirytus. Alkohol powoduje u mnie wysypkę i to dość bolesną jeśli chcemy np. się umyć. Dzięki temu jestem abstynentką. Nie piję w ogóle alkoholu, nie jem cukierków z procentowym dodatkiem. Nie wstydzę się tego uczulenia, ale trochę męczące jest tłumaczenie wszystkim (np. na weselu) dlaczego nie piję, okazuje się, że bardzo niewielu ludzi akceptuje abstynencję. Akceptują ją zaś gdy potrzebują kierowcy :P

6. Bardzo lubię sprzątać. Sprzątanie mnie uspokaja, pozwala pomyśleć i oderwać się od problemów, które mnie przerastają. Mam wrażenie, że gdy posprzątam oczyszczam aurę wokół siebie i czuję się lepiej. Nie jestem pedantką! Nie sprzątam 7 razy w tygodniu. Lubię jednak tą czynność i lubię gdy nikt mi w niej nie przeszkadza. Ciężko m tylko sprzątać np. w szafie z ubraniami, bo jestem uczulona na kurz i roztocza i na okół kończy się to ogromnym katarem :)

7. Urodziłam się i mieszkam na Śląsku, ale nie mówię gwarą śląską. Nie chodzi tu o to, że się wypieram i uważam, że jest paskudna i okropna, bo tak nie jest. Moi rodzice po prostu nie chcieli mówić w domu gwarą byśmy my (ich dzieci) nie mieli później problemów w szkole i dalszym życiu. Tak czy inaczej w normalnej rozmowie ze mną jest wyczuwalny śląski akcent. Moja koleżanka mówiła, że czasami nie rozumie co mówię, bo użyłam jakiegoś słowa, które dla mnie było oczywiste. Nie akcentuję też "ą" i "ę", zauważam też, że czasami zmieniam niektóre końcówki wyrazów, a w interesującej rozmowie zaczynam mówić zdecydowanie głośniej. Taki już urok mój :)


A teraz podam blogi, które chciałabym zobaczyć w tym TAGu :)
1.http://skonfundowana-panna.blogspot.com/
2.http://polishmakeupbag.blogspot.com/
3. http://justynahandmade.blogspot.com/
4. http://brunettesheart.blogspot.com/
5. http://shpcdream.blogspot.com/
6. http://comojetomoje.blogspot.com/
7. http://urodabylaibedziezawszekrolowa.blogspot.com/

Zapraszam do zabawy!