poniedziałek, 31 maja 2010

Moje zmiany w pielęgnacji cery

Postanowiłam zmienić coś w swoich kosmetycznych nawykach. Od dawien dawna używałam głównie żeli, toników i wszelkiego rodzaju mazideł ukierunkowanych na cerę trądzikową i z problemami. Powiedziałam więc: DOŚĆ! I zmieniłam wszystko. Poza tym nie mam nastu lat i powinnam bardziej przykładać uwagę do tego co nakładam na buźkę.
Tak więc wszystkie antybakteryjne, przeciwtrądzikowe itd. żele do mycia twarzy zastąpiłam żelem do mycia twarzy z białą herbatą z serii Planet Spa (Avon).

Żel ma za zadanie opóźniać proces starzenia się skóry, oczyszczać, odżywiać, wzmacniać i odstresować skórę. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Pięknie pachnie, pozostawia skórę świeżą, nie napina naskórka. Skóra nie jest po nim przesuszona, a gładka i delikatna. Ja kupiłam ten żel w promocji za ok. 16zł.
Tak więc myję twarz ciepłą wodą i nakładam na dłonie odrobinę tego żelu. Zrezygnowałam z używania szczoteczki do mycia twarzy. Oczywiście, była cudowna! Nie musiałam dzięki niej używać peelingu i dokładnie oczyszczała skórę. Jednakże zauważyłam, że równie dokładnie podrażniała mi naskórek. Tak więc odstawiłam ją dla swojego dobra.

Ziaja, HerbikaPlant, Czarny bez stał się moim kremem na dzień. Szybko się wchłania, idealny pod makijaż, nawilża, wygładza i wzmacnia naskórek. Ma również łagodzić negatywny wpływ środowiska na skórę. Jestem bardzo zadowolona z tego kremu tym bardziej, że kosztował mnie ok.7 zł.
Co do demakijażu. W odstawkę poszły u mnie chusteczki dziecięce. Miałam przez nie tylko wypryski, zaczerwienienia i przesuszenia na twarzy. Zastąpiłam je Ziaja, Calma HLC, mleczkiem do demakijażu z wapniem.

Mleczko to jest bardzo delikatne, ale skutecznie usuwa makijaż, nawilża skórę, nie podrażnia okolic oczu, nie powoduje zaczerwienień i neutralizuje wolne rodniki, które przyspieszają proces starzenia się skóry. Kosztuje ok. 8zł. Wiem, ze wiele osób chwali sobie dwufazową Ziaję, ale jak wspomniałam już w filmiku, ja za nią nie przepadam.
Całą twarzy przecieram później bezalkoholowym nawilżającym tonikiem do twarzy z serii Avon Solutions. Odświeża on skórę, nawilża, nie podrażnia skóry. Jestem z niego zadowolona, ale sądzę, że gdy tylko się skończy spróbuję czegoś nowego.

Ziaja, Oliwkowa, Naturalny krem oliwkowy , to mój krem na noc. Jest to krem ochronny i odżywczy dla skóry. Regeneruje naskórek, przeciwdziała zaczerwienieniom, łagodzi podrażnienia. Jestem bardzo zadowolona z tego kremu. Cudownie nawilża mi skórę i rano jest ona nieziemska w dotyku. Na pewno nie stosowałabym tego kremu na dzień. Długo się wchłania i pozostawia tłusta powłokę na twarzy, która ma za zadanie nawilżyć naskórek.
Na punktowe wypryski stosuję punktowy żel na wypryski marki Synergen, marki Rossmann.

Nakładam go wieczorem na wypryski. Żel wysusza i łagodzi stany zapalne. Kosztuje około 6zł i jest dla mnie naprawdę sprawdzony.

W taki oto sposób mój problem z wypryskami, pryszczami i innymi problemami zniknął :)
Mam nadzieję, że mniej więcej udało mi się przedstawić Wam kosmetyki, które teraz dominują podczas mojej pielęgnacji. Liczę też, że jest to przydatne.
Pozdrawiam gorąco!

niedziela, 23 maja 2010

Haul majowy

Muszę przyznać, że ostatnio całkiem sporo nowych rzeczy wylądowało w moich rękach. Przyznaję się bez bicia i większego oporu, że dla mnie osobiście najlepszym lekarstwem na smutek dnia codziennego są zakupy. Skoro więc jestem osobą bardzo podatną na wpływ pogody tak więc przez ostatnie deszcze i brak słońca kupiłam więcej niż sama mogłam chcieć.
Przede wszystkim napadłam Allegro. Trafiłam na cudowną okazję. Pewna osoba sprzedawała nowe testery szminek z Rimmela. Nie byłabym sobą gdybym nie zakupiła kilku. Tym bardziej, że pojedyncza sztuka kosztowała tylko 4 zł.
A oto i kolorki.

076 Scream


035 Heather Shimmer


091 Coral In Gold


212 Amethyst Shimmer


048 9 To 5


121 Birthday Suit


001 Nude Pink


040 Asia


Po raz pierwszy w moich rękach zagościła także szminka firmy L`OREAL w odcieniu 425 Perfect Coral.


Jeśli oglądacie mój kanał na YT wiecie także, że ostatnio dostałam parę cudownych prezentów. Kamerka jednak nie oddaje ich ładnych kolorów więc postanowiłam dodać dla Was zdjęcia.

Poczwórna paletka GOSH`a nr 49 Jamaica


Paletka 3 cieni z Inglota. Niestety nie potrafię ich wyciągnąć i trochę boję się, że przez moje nieudolne próby, któryś uszkodzę. Tak więc przykro mi bardzo, ale nie ogę podać Wam ich numerów.

UDAŁO SIĘ! Od lewej 134, 128 i 423.

Po wielu latach oglądania katalogów z Avonu zdecydowałam się w końcu na kupno paletki czterech cieni. Avon, True Colour, Mocha Latte. Ich cena promocyjna wynosiła 19,90 zł, ale są idealne do codziennego makijażu tym bardziej, że uwielbiam brązy w różnych odcieniach.


Bardzo kusiła mnie też nowa kolekcja lakierów Bell, Fashin Colour. Zrobiłam zamówienie na 4 lakiery, ale w efekcie dostałam 4 te same odcienie. Cóż, muszę teraz zrobić zwrot i wymianę. Mój kolor to 304. Jest to delikatny fiolet z drobinkami. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia chociaż trzeba nakładać 2-3 warstwy, aby nie było prześwitów na paznokciach.


Jeśli miałyście styczność z innymi lakierami tej serii i mogłybyście mi polecić jakieś inne ładne kolorki, to chętnie z nich skorzystam. Gorąco Was wszystkich pozdrawiam!

wtorek, 11 maja 2010

prawdziwe szczęście znajdziesz w najprostszych rzeczach...

jakiś czas temu nauczyłam się cieszyć drobnymi rzeczami. strachy i obawy spycham na dalszy plan, patrzę do przodu i nie przejmuję się drobnostkami. jeśli coś mnie drażni, irytuje, męczy, smuci- nie przejmuję się tym. udaję, że tego nie ma, albo podchodzę do tego z dystansem. cieszą mnie małe rzeczy. cieszy mnie sms od ukochanego o treści "kocham Cię", miejsce parkingowe gdy jadę do pracy, kostka czekolady, miła wiadomość od kogoś, świeża pościel, posprzątanie pokoju... dopiero niedawno odkryłam, że tyle pięknych małych rzeczy składa się na nasze życie, a ja zawsze starałam się widzieć te złe. przeszkadzało mi, że pada, że brakuje mi pieniędzy na różne zachcianki, że z chłopakiem nie widzę się przez tydzień, a jednocześnie zapomniałam jak cudowna jest ta chwila gdy po tym tygodniu otwierasz drzwi i widzisz go za nimi. w pewnym sensie znów trochę dorosłam.
wiecie co jest najśmieszniejsze? doszłam do ciekawego wniosku wracając dziś autem z pracy. w sumie podczas prowadzenia samochodu powinno się skupić na drodze, ale ja czasami 'odpływam'. tak więc śmigając sobie do domu nagle uświadomiłam sobie, że jestem w 100% spełniona. może brzmi to śmiesznie, ale tak się czuję. nie mam jakiś marzeń, które po prostu muszę spełnić, muszę coś zrobić, coś kupić, gdzieś pojechać, albo, że nie będę sobą jeśli czegoś nie dokonam. nie... to mnie raczej nie dotyczy. gdy miałam naście lat twierdziłam, że wpierw studia, potem kariera, dopiero na końcu związek i rodzina. mój system wartości w ciągu paru lat uległ wielkiej zmianie. pracuję, zarabiam, mam prawo jazdy, jestem raczej samodzielna, a do tego zakochana na zabój.
na czym się ostatnio przyłapałam? coraz częściej zaglądam do dziecięcych wózków. śmieszne? mam niespełna 23 lata, od pół roku jestem w szczęśliwym związku z mężczyzną, z którym jestem w stanie bez problemu sobie wyobrazić siebie za 10 czy 15 lat, z którym wiem, że chciałabym mieć dziecko. wiem, że sobie poradzimy, nie boję się konsekwencji, utraty wolności czy zmieniania pieluch. odbieram to raczej jako kolejny etap, który jestem w stanie podjąć. coraz częściej o tym myślę...
to chyba będzie koniec moich rozważań. jestem padnięta i muszę się wyspać do pracy. poza tym jutro moje szczęście kończy 26 lat... czas leci jak szalony.

sobota, 1 maja 2010

mimo, że deszczowy, to jednak majowy weekend

Sobotnie pyszności z okazji spotkania z moim Szczęściem. Tydzień tęsknoty zostanie wynagrodzony i nawet paskudna pogoda za oknem nie może mnie dziś załamać. Majowy weekend okazał się bardziej jesienny niż wiosenny. No niestety. Ale nie martwmy się! Wykorzystajmy ten czas. Ja na przykład nadrabiam zaległości na blogu, na YT i forum. Miło by też było gdyby udało mi się nakręcić jakiś filmik. Zobaczymy jak to wszystko wyjdzie.
Jestem leniem. Straszliwym i paskudnym leniem. Od tygodnia zabieram się za umycie auta. No i do tej pory tego nie zrobiłam. Mój chłopak oczywiście by jęczał, że mam jechać na myjnię, ale ja nie mam zamiaru płacić komuś za umycie mojego maluszka. O nie, nie, nie. Może przełamię się w poniedziałek.
Mam ostatnio straszną fazę na lakiery do paznokci. Stałam się posiadaczką trzech przepięknych kolorów z Miss Sporty.
Ich numery to kolejno 340, 385 i z serii Clubbing Colours 330. Strasznie mi się podobają. W szczególności ten pierwszy, kojarzy mi się z dojrzałą czereśnią. Do tego są niezwykle trwałe. Chyba, że jest to zasługa odżywki do paznokci, którą nakładam po wyschnięciu lakieru.
No i kolejny plus, który się pojawił. Znalazłam sobie drugą sukienkę na wesela, które mnie czekają niedługo. Mam nadzieję, że wyrobię sobie figurę do niej, bo jest bardzo przylegająca, a przez co bardzo seksowna. Powinnam wziąć się za pieczenie Zeberki dla mojego Szczęścia. Przydałby się też nowy filmik na YT... Zobaczymy. Majowy weekend oficjalnie rozpoczęty :) Buziaki!