czwartek, 1 kwietnia 2010

wiosenna choroba zamiast wiosennych porządków

no i rozłożyło mnie. wirus, który przyniósł mój braciszek z 8 urodzin kolegi z klasy, rozłożył całą rodzinę. dreszcze, mdłości, gorączka, osłabienie....nie wiem jak wróciłam samochodem do domu. od wczoraj jestem na L4. lekarz zrobił mi bardzo długi weekend, bo do pracy wracam dopiero we wtorek. gdyby nie to, że moja dieta to jedynie sucharki i herbata miętowa pewnie cieszyłabym się dużo bardziej. dopiero dziś odważyłam się zrobić porządek w swoim pokoju, który od wtorku wyglądał jak jeden wielki śmietnik. efekt powrotu z pracy i rzucenia się na łóżko. teraz, korzystając z chwili odpoczynku, postanowiłam skrobnąć nową notkę.
zastanawiałam się czy nie zmienić charakteru tego bloga na bardziej kosmetyczny. co o tym sądzicie? chociaż pewnie i tak niewiele osób go czyta, a ja przynajmniej mam miejsce gdzie mogę się spokojnie wygadać:)
Przeżyłam ostatnio ogromny szok. mając stówkę w kieszeni (ostatnią w tym sezonie przed wypłatą) wybrałam się do Rossmanna, ale wyszłam stamtąd z praktycznie pustymi rękami. kupiłam jakiś krem do twarzy, jakieś drobiazgi, ale nic konkretnego, bo za każdym razem gdy brałam coś do ręki dochodziłam do wniosku, że przecież mam to w domu. w taki oto sposób moje ostatnie pieniądze zostały pożyczone przez mamę i zostałam z paroma monetami. nic tylko czekać na wypłatę.
jeden plus. pogoda piękna, a jutro prawdopodobnie zobaczę się z ukochanym. tak, to jest pozytyw.... :)