sobota, 27 lutego 2010

mam ogromne szczęście, że jesteś ze mną kochanie... codziennie budzę się i kładę spać myśląc o Tobie. w ciągu trzech miesięcy stałam się zupełnie innym, lepszym człowiekiem. dla Ciebie mam ochotę się zmieniać. niczego więcej nie potrzebuję już w życiu. odliczam dni do wyjazdu do Krakowa. 3 dni tylko z Tobą....
w końcu pozytywnie.
biorę się za sprzątanie by trochę się odstresować.

czwartek, 25 lutego 2010

....tak więc powód się znalazł.zakradł się rano gdy byłam ledwie przytomna. dzień spędziłam płacząc po kątach w pracy. bolą mnie oczy, marzę tylko o ciepłym prysznicu i łóżku. spróbuje dotrwać do weekendu, tylko co potem...

środa, 24 lutego 2010

znacie to uczucie? niby wszystko jest w jak najlepszy porządku, nie macie do czego się przyczepić. jesteście najedzone, macie pracę, macie w co się ubrać, macie obok siebie osobę, która kocha Was do szaleństwa i jesteście szczęśliwe, ale nagle pojawia się to dziwne uczucie. uczucie, że coś jednak jest nie tak. że jest coś niepokojącego, coś co wszystko psuje, albo jakiś problem, który musi być rozwiązany. jednak nie potraficie w pełni zdefiniować co to może być, bo nie macie do czego się przyczepić. nie lubię tego uczucia. jestem wtedy tak bezsilna i skazana na swoje myśli, że żal mi samej siebie...

niedziela, 21 lutego 2010

...bo ja po prostu pragnę już wiosnę

Gdy tylko przetarłam rano oczy i odsłoniłam żaluzję w moim pokoju ujrzałam...słońce. Tak, tak, tak! To niesamowite. Po tylu tygodniach śniegu, mroku, chłodu, zimna i lodu w końcu do mojej małej miejscowości dotarły promienie najbliższej nam gwiazdy. Coś cudownego! Jestem chyba meteopatą, bo mój nastrój i samopoczucie zależy w dużej mierze od tego co dzieje się za oknem. Słońce jednak wprawia mnie w wybitnie dobry nastrój, a świadomość, że zbliża się wiosna... Ah! Chcę już zepchnąć na dno szafy płaszcze, grube rajstopy, swetry i golfy. Chcę cieszyć się promieniami słońca już codziennie, a nie okazjonalnie. Czekam też niecierpliwie, aż z ulic i chodników zniknie czarna breja, która wcześniej była białym śniegiem. Kocham wiosnę i chcę ją już teraz.
Miałam wczoraj okazję zobaczyć nowy film J.Camerona 'Avatar'. Moje słońce namówiło mnie na wersje 3D więc dzielnie wybrałam się do kina. Mogę być szczera? Nie rozumiem szału na punkcie tego filmu. Okey, ładne efekty specjalne itd., ciekawa historia (chociaż podobna była w Pocahontas), wielkie przesłanie, ale ja tak szczerze- trochę się wynudziłam. Pierwszą godzinę filmu spędziłam na wierceniu się w fotelu. Dopiero po wyjściu dowiedziałam się czemu końcówka tak bardzo się ciągnęła- film trwał 3 godziny. Nie, nie był zły, naprawdę. Fajna realizacja i tak dalej, ale niestety wersja 3D to nie dla mnie. Okulary mnie męczyły, oczy bolały... No niestety.
Przed nami zaś premiera 'Alicji w Krainie Czarów'. Jestem ciekawa jaka będzie.