sobota, 21 listopada 2009

nareszcie sobota! nareszcie się napiję! właśnie tak brzmi dziś główna myśl w mojej głowie :) może brzmię trochę jak jakiś facet, ale no cóż.... wieczór panieński więc się należy pobawić.
parę pozytywnych rzeczy zdarzyło się ostatnio, trochę miłych wspomnień. nie chcę zapeszać więc nie powiem. czekam do wieczora i szaleję :)

czwartek, 12 listopada 2009

zmiany, zmiany, zmiany...
no i mam grzywkę. czuję się tak jakbym na czole miała jakiś napis, a wszyscy się na niego gapili.
jutro przyjdą zakupy:) czekają mnie ze trzy imprezki, albo dwie, a w tym wieczór panieński. trzeba jeszcze kupić prezenty.
stresik przed poniedziałkowymi jazdami? jak zwykle mi towarzyszy

niedziela, 8 listopada 2009

jeszcze nigdy potrzeba zakupów nie targała mną tak bardzo jak teraz. zrobiłam sobie listę rzeczy, których potrzebuję i czekam teraz jedynie na wypłatę. całe szczęście opłaciłam już prawo jazdy, a może za jakiś miesiąc będę mieć egzamin. najchętniej to bym jednak odwlokła to najbardziej jak się da. co u mnie? cóż... miało ostatnio miejsce parę miłych i niemiłych incydentów, ale nie chcę tu o nich pisać. to raczej nie są informacje, którymi chcę się dzielić ze wszystkimi.
co mnie czeka w najbliższym czasie... dwa razy urodzinowe piwo z koleżankami z pracy, urodziny najlepszej przyjaciółki, jazdy, muszę się pouczyć do egzaminu. planuję w tym tygodniu fryzjera i zakupy. w oko wpadł mi fajny płaszczyk, a chciałam jeszcze jasne, wąskie jeansy i parę innych drobiazgów. mogę zapomnieć o odwiedzeniu centrum handlowego, bo zwyczajnie nie mam na to czasu. na ogół kręcę się po sklepach w okolicy miejsca mojej pracy, bądź nałogowo kupuję na allegro. moja mama swoja drogą dostaje nerwicy gdy przychodzi tyle paczek. tymczasem na aukcjach znalazłam uroczą torebkę, którą po prostu muszę mieć. chyba jednak trochę na nią poczekam, bo obiecałam koleżance na urodziny profesjonalny zestaw pędzli do makijażu. powinnam swoją drogą zrobić przegląd w swoich kosmetykach i może pooddawać to czego nie używam. jeszcze się zobaczy... ostatnimi czasy polubiłam swoje ciało, co w moim przypadku jest niespotykane. jako ofiara nadmiernego odchudzania się teraz z dumą patrzę w lustro. coś niesamowitego. nie wiem tylko czego jest to sprawą. próbuję przekonać się do kręcenia kolejnych filmików na youtube. zobaczę jak te przekonywania siebie samej się potoczą. jakoś ostatnio brak mi chęci... chciałam poczytać jakąś fajną książkę, ale jedyne co mnie teraz czeka to rozwiązywanie testów na prawo jazdy i czytanie innych tych poradników. hmm... może w poniedziałek kupię sobie jakiś kolorowy magazyn...

czwartek, 5 listopada 2009

no i się zarumieniłam ;) ech....

wtorek, 3 listopada 2009

boję się. znów nachodzi mnie uczucie 'po co to wszystko?' i kompletne zniechęcenie do wszystkiego co robię. przestaje mi zależeć. to takie destrukcyjne uczucie. miałam dziś jazdy. siedziałam za kierownicą eLki i zastanawiałam się co ja tam takiego robię. nie, nie chodzi o strach, czy, ze nie zdam, bo nie nastawiam się na zdanie, ale raczej uczucie: po cholerę mi to. owszem, zaraz moi znajomi wyciągają listy przykładów '100 powodów za', ale ja tego nie czuję. po prostu. to jak mówienie 'będzie lepiej', albo 'wiem co czujesz'. kolokwialnie powiem: gówno prawda. nikt nie wie jak się czuję. mam ochotę rzucić to wszystko w kąt i tak jak zrobiłam z ostatnią szkołą, więcej się tam nie pokazać. męczy mnie wszystko. praca, pogoda, jazdy, ludzie, dom. mogłabym użyć zakupów jako popularnego i ogólnodostępnego leku na takie nastroje, ale nawet nie mam potrzeby kupować czegokolwiek. tylko jestem. wstaję rano, myję włosy, twarz, suszę włosy, nakładam krem, nakładam makijaż, robię coś z włosami, ubieram się, idę na busa lub brat podrzuca mnie na jazdy, potem praca, busem do domu. czytam te wszystkie babskie pisma i porady jaka to ja nie powinnam być. jaka to jestem wspaniała, cudowna, piękna, a ja boję się siebie, bo spodnie, które kupiłam w połowie lipca mam o jakieś półtora rozmiaru za duże. widzę, że chudnę, ale nic z tym nie robię. boję się, że znów zacznie się to co miałam cztery lata temu. jesienna chandra? raczej druga strona mnie

niedziela, 1 listopada 2009

jakim cudem oglądam właśnie serial Brzydula? i to od pierwszego odcinka?
jutro jazdy. po jutrze i w następny dzień także. próbuję jakoś się na to nastawić.
co zrobić by się nie wściec i nie zabić siebie/kogoś?
nawet nie wiem na czym stoję....w pracy i swoim życiu.
tylko chodzę i się wkurw***