środa, 29 lipca 2009

czy tego chcę czy nie

1. w niedzielę 7 urodziny mojego najmłodszego brata, yeah! mata do tańczenia schowana w pościeli
2. zapisałam się na kurs prawa jazdy i teraz czekam na telefon od nich
3. widziałam Harry`ego! i jest przeuroczy :)
4. skończyły mi się książki :( więc wracam do pana Whartona
5. zastanawiam się nad roczną szkołą policealną. muszę dowiedzieć się szczegółów. wizaż lub stylizacja. oba kuszą
6. nowa płyta pani Lavigne w listopadzie tego roku. jak miło!
7. zakochana w TEJ PIOSENCE <3
8. schudłam! kilogram, ale jaka radocha, hihi
9. od soboty cudne dwa tygodnie z panną E., bo panna R. idzie na urlop.
10. co zrobić aby nie obchodzić urodzin?
11. obym wyrobiła z funduszami na to wszystko, oby........


piątek, 17 lipca 2009

się toczy

spalona po wizycie w solarium. moje zbyt dobre serce kosztuje mnie pieczeniem skóry na dekolcie.
odnalazłam na dysku ulubioną płytę Goo Goo Dolls i delektuję się nią.
stałam się fanką CSI: Nowy Jork (w niedzielę i czwartek o 20.00 na Polsacie! ) i Danny`ego, ahhh.
w przyszłą sobotę idę z przyjaciółkami na Harry`ego Potter`a i Księcia Półkrwi.
zapisuje się na prawo jazdy od sierpnia. spłucze mnie to totalnie, ale zapłacę je sama.
zostało mi jeszcze duuuużo rat za laptopa, ale myślę, że jest tego wart.
czuję w głowie i sercu nowe opowiadanie. jestem prze szczęśliwa.
od jutra ogłaszam dwu miesięczną żałobę narodową w związku z moimi zbliżającymi się 22 urodzinami.
ma ktoś jakąś fajną książkę w zanadrzu?
od wieków nie kupiłam nowego cienia do powiek- jesteście dumni? pomijam fakt, że mam ich ponad 120 :/

sobota, 4 lipca 2009

ugotowana

rozumiem, że musi popadać, pogrzmiewać i być duszno. siedzę jednak teraz w domu i wręcz się gotuję. jest wyjątkowo ciepło. of course... mój tata będący obecnie we Włoszech ma gorzej. 37 stopni brzmi o wiele gorzej niż nasze ok. 30.
znów zmieniłam kolor włosów. wróciłam do brązu. nie wiem co mną kierowało gdy nakładałam farbę na włosy. proszę o to nie pytać.
przerobiłam kilka następnych książek, po czym jedna pt.; 'drogi Osamo' wprawiła mnie w bardzo depresyjny nastrój. książka o wpływie ataku terrorystycznego na psychikę ludzi nie jest raczej optymistyczny.
w pracy też nie najfajniej. zjawił się On, a ja doszła do wniosku, że oprócz 'cześć' nie mam mu nic więcej do powiedzenia.
czas leci niesamowicie. pracuję już rok w tym sklepie, niedługo znów moje urodziny, a ja... jestem koszmarnie zmęczona. owszem, mogę wziąć urlop. zostało mi 11 dni do wybrania. co mnie jednak powstrzymuje? a co ja mam robić przez te 11 dni? spędzić je w domu? można gdzieś pojechać. okey, mam jechać sama? już widzę jak sama tułam się pociągiem do Zakopanego lub nad morze. boska perspektywa. z tego co mnie otacza wnioskuję, że jakiekolwiek wolne wezmę we wrześniu bądź i później, bo nie dojść, że nie mam z kim jechać, to nie mam też pomysłu gdzie. życie...
mój zakupoholizm działa nadal. czekam na wielką zamówioną dostawę kolorówki. muszę znaleźć dla niej miejsce, bo zbyt wiele rzeczy już mam. ah, zapomniałam. stałam się szczęśliwą posiadaczką 16 profesjonalnych pędzli do makijażu. jestem mega szczęśliwa!
choć jedna rzecz mnie raduje...