sobota, 30 maja 2009

pierwsze w życiu raty, zakupoholizm i próba organizacji siebie

okazało się, że jestem zakupoholiczką. okey, może nie 'okazało się', bo ja w sumie dawno to podejrzewałam, ale 'w pełni uświadomiłam sobie ten fakt'. wiecie co... dziwię się szczerze, że zarabiając tysiąc złotych można tyle wydawać. no, ale widać idzie. mój zakupoholizm jako tako nie jest jeszcze w stanie krytycznym, owszem, mam już z 7 par spodni, 11 flakonów perfum, 11 torebek, ok. 30 bluzek, mnóstwo cieni do powiek w tym dwie palety, kilkanaście kredek, parę tuszy i regał pełen książek i... nie wymienię wszystkiego. jestem jednak najbardziej dumna z paru rzeczy, bo spełniłam kilka swoich marzeń.
- aparat cyfrowy Nikon Colpix L19 (jeśli modelu nie pokręciłam)- robi wyjątkowo ładne zdjęcia i na moje nędzne wymagania jest naprawdę w porządku
- mój nowy nabytek, to laptop HP 550. wzięłam go na raty, bo nie chciałam doszczętnie pustoszyć swojego konta, a tak to raczej tego nie odczuję.
- seria książek Harry`ego Potter`a! pomimo mojego wieku uwielbiam je i przeczytałam już wiele razy. udało mi się jednak wyczaić na allegro tomy w tańszych cenach i pozbierałam wszystkie
- perfumy Kate Moss; mam wszystkie trzy: Kate, Velvet Hour i Summertime. mmmm... uwielbiam...

czeka mnie więc 20 rat po 70 zeta. doszłam do wniosku po długim namyśle, że tak czy inaczej w ciągu miesiąca wydaję taką kasę na jakieś bzdety, a tak będę mieć coś własnego, no i może sprawi to, że wrócę do pisania. od wczoraj kopiowałam wszystko co miałam na dysku by teraz móc spokojnie leżeć na łóżku i bawić się nowym nabytkiem. jestem mega szczęśliwa z tego powodu! :) nawet już szefem się nie przejmuję. wczoraj miałam z nim nieprzyjemną rozmowę gdy zadzwonił aby zapytać o utarg. jedynie mnie zdenerwował.

to dziwne. jakiś czas temu jeszcze bym się tym przejmowała, ale teraz jest mi obojętne to czy mam tą pracę czy nie. zawsze można znaleźć coś innego, chociaż nie zaprzeczam, ale fajniej mieć pracę niż jej szukać. tak więc uśmiecham się, robię co mam robić i łapię stopa do domu.
zaczynam organizować sobie życie. powoli, ale z uporem. trzymam się listy swoich zmian i mam nadzieję, że nie zbłądzę po drodze. marzą mi się wakacje. przy dobrych wiatrach wraz z Olą wyskoczymy na parę dni do Krakowa. stęskniłam się za Wawelem, Sukiennicami, Kazimierzem... mam nadzieję, że we wrześniu spełnię swoje marzenie i polecę do Anglii. chciałabym, bardzo. jak na razie skromnie marzę o tygodniu tam, ale zobaczymy jeszcze jak to będzie.
do poniedziałku muszę przeczytać Trainspotting, bo obiecałam koleżance z pracy, że jej pożyczę.
jestem zmęczona. za mną koszmarnie ciężki tydzień. cieszę się jednak na wypłatę i kilka dni wolnego. przyda mi się.

marzę o kinie, dużych lodach, zakupach i pięknej pogodzie... no i znów zerkam na allegro! wszystko przez to, że zachciało mi się profesjonalnego zestawu pędzli do malowania, uh

niedziela, 24 maja 2009

słoneczna niedziela

hello!

nareszcie wolne! czekam zawsze całe sześć dni by móc położyć się do łóżka z myślą 'jutro nie muszę wstawać o siódmej', a potem marzę by ten dzień trwał wiecznie. no, ale niestety... szybko wolnego mieć nie będę. chciałam wziąć 2-3 dni w tym tygodniu, ale koleżanka z pracy ma L4 tak więc nie mogę. w następnym też niezbyt, bo jestem przed wypłatą i nigdzie bym sobie nie pojechała (tak mi brakuje szlajania się po centrum i objadania nachos`ami w kinie!). muszę więc czekać...czekać...czekać....

jest jednak kilka pozytywnych rzeczy, które mnie czekają w nowym tygodniu
. pierwsza z nich to fakt, iż przyjdzie do mnie kupiona na Allegro paletka 120 cieni. wydałam na nią majątek, ale wystarczy mi na długi czas więc to poniekąd...oszczędzanie, prawda? cudeńko wyglądać jak ta na zdjęciu obok.

plusy numer 2 i 3, to dwie książki. pierwsza z nich to
"Podręcznik złej matki" Kate Long, a druga to Irvine Welsh "Trainspotting". przyjdzie jeszcze baza pod cienie do powiek z Joko, ale to raczej tylko taki mały bonusik :)

jeśli przyjrzycie się uważnie po lewej stronie zobaczycie listę hmm... zadań, które stworzyłam dla siebie. wiem, wiem... jest połowa roku, a ja postanawiam coś zmieniać? przeczytałam ostatnio ładne zdanie Nigdy nie jest za późno, aby zacząć żyć tak jak się tego chce. nie wiem jak chcę żyć, ale myślę, że i do tego dojdę. w końcu ścięłam już włosy, a więc pierwszy krok ma za sobą, prawda? :)

rozpisałam się trochę. słońce strasznie nagrzewa mój pokój. mam ochotę zagrać w jedną z tych gier dla dzieci, o przygodach pana Potter`a :)